Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

490.B. Barbara Solak VI klasa

16 stycznia 2016,

Polska

województwo mazowieckie/ Warszawa

VI klasa

Społeczna Szkoła Podstawowa nr 10 STO, 04-175 Warszawa, ul.Ostrobramska 72

nauczyciel: Małgorzata Białek

 

Legenda o smoku i dziewczynie

 

Dawno, dawno temu w małej wiosce Kawenczyn żył sobie młodzieniec imieniem Edmund. Nie był silny ani bogaty. Pochodził z biednej rodziny. Pasał owce i barany tak jak dawniej jego ojciec. Chłopak musiał wyżywić swoją matkę i młodszą siostrę Ewę. Pracował ciężko kilka godzin dziennie, by zapewnić pieniądze swojej rodzinie. Żyli bardzo skromnie w starym, zniszczonym młynie na uboczu wioski. Edmund zawsze marzył, by zostać bohaterem. Niestety nic temu nie sprzyjało.

Pewnego dnia przyjechał do ich wioski królewski posłaniec. Ogłosił wszem i wobec, że ten, kto pokona smoka widzianego w królestwie, zostanie hojnie wynagrodzony. Młodzieniec postanowił pokonać smoka, by zapewnić swojej rodzinie dobrobyt. Chłopak spakował manatki i pożegnał się z rodziną. Matka płakała, sądząc że już nie zobaczy syna. Ewa  powiedziała tylko: ,,Wiem, że ci się uda”. Edmund pocałował siostrę w czoło i odszedł z myślą, że nie może zawieść rodziny.

Szedł wiele dni i wiele nocy, kierując się wskazówkami przestraszonych wieśniaków.  Dowiedział się od ludzi o wielu śmiałkach, którzy próbowali pokonać  smoka o ognistym oddechu. Bał się, że nie da rady. Powoli tracił nadzieję, że pokona smoka. szesnastego dnia swej podróży znalazł smoka w pieczarze pod Lasem Białym. Osmalone ściany jaskini były pokryte śladami pazurów.

Gdy Edmund pierwszy raz zobaczył smoka, zdziwił się nad miarę. Stworzenie nie było wcale ogromne, lecz chłopak zwrócił uwagę na duże szpony i ostre zęby. Młodzieniec odzyskał całą wiarę w siebie. Łuski pokrywały całego smoka z wyjątkiem brzucha i klatki piersiowej.  Były czarne jak smoła. Oczy żółtego koloru z pionowym źrenicami  wpatrywały się w chłopaka. Edmund zawahał się przez chwilę. Nie zobaczył w nich wrogości, tylko znużenie. Może gdyby dłużej się zastanowił, zobaczyłby, że nie doszły go słuchy o spustoszeniu okolicy przez smoka. Ludzie bali się przez sam fakt, że był stworzeniem nieznanym, potencjalnie groźnym. Ale on nawet o tym nie pomyślał.

Chłopiec uzbrojony jedynie w miecz po dziadku i nóż zaatakował pierwszy. Młodzieniec próbował wbić potworowi mniejszą broń w nogę, lecz ostrze jedynie drasnęło smoka i odbiło się od łusek. Potwór machnął łapą, raniąc Edmunda w rękę. Zdesperowany chłopak nie dał rady podnieść miecza. Smok zabił kolejnego śmiałka.

Kilka lata później

 

Ewa wyrosła na piękną dziewczynę. Wszyscy podziwiali jej urodę i spryt. Miała rzadko spotykane kruczoczarne włosy i głębokie zielone oczy. Cera pociemniała z czasem od ciągłego przebywania na dworze w palącym słońcu. Po śmierci swojego starszego brata poprzysięgła sobie zemstę na smoku. Po odjeździe słuch zaginął po Edmundzie.Wszyscy pogodzili się ze śmiercią biednego chłopca. Wszyscy oprócz niej. To ona musiała zadbać o swoją matkę. To ona nauczyła się polować na zwierzynę w pobliskim lesie. To ona zatrzymała w sercu ostatnie słowa wypowiedziane do brata: ,,Wiem, że ci się uda”… Już nigdy więcej go nie zobaczyła.

Przez wiele lat ćwiczyła się w strzelaniu z łuku, rzucaniu nożami i skradaniu się do zwierząt. Opanowała te sztuki do perfekcji po wielu, wielu dniach spędzonych w lesie. Zawsze trafiała do celu, nigdy nie chybiała zwierzyny i już zawsze zostawała niezauważona przez stworzenia leśne.

W wiosce zyskała miano pół dzikiej dziewczyny z lasu. Była przepiękna i tajemnicza. Niektórzy uważali, że jest czarodziejką lub nimfę leśną. Tylko czasami odwiedzała centrum miasta, by kupić lekarstwa dla matki, sprzedać upolowane zwierzęta rzeźnikowi lub uzupełnić zapas strzał. Pieniądze zdobywała, sprzedając mięso oraz skóry zabitych wcześniej zwierząt. Oprócz tych drobiazgów były z matką samowystarczalne. Uprawiały ogródek z warzywami i jadły mięso z upolowanych stworzeń. To wystarczało im za strawę.

Kilka miesięcy po ukończeniu przez Ewę szesnastu lat jej matka zmarła, zostawiając ją samą. Zginęła we śnie. Po prostu któregoś ranka nie obudziła się.

Dziewczyna nie miała już nic do stracenia. Gdy wypłakała wszystkie łzy jakie miała, pochowała matkę i ruszyła w świat. Zabrała ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy. W jej ekwipunku znalazły się długi łuk, zestaw ostrzy do rzucania, nóż z mocnej stali, który mógł posłużyć jako mała siekierka, do obrony lub w wielu innych czynnościach.  Wzięła ze sobą także trochę prowiantu i wyruszyła w drogę, by pomścić brata. Broń była najcenniejszą rzeczą, którą miała. Zbierała na nią pieniądze miesiącami. Teraz nadszedł czas, by ją wykorzystać.

Po kilkunastu dniach znalazła pierwsza wskazówkę, gdzie się udać. Udzielił ją starszy człowiek z siwą brodą. Wskazał kierunek i powiedział:

- O kilkanaście mil stąd jest jaskinia, w której znajduje się smok. Wszyscy uciekli stamtąd, by znaleźć się dalej od tego stworzenia.

- Dziękuje. Na pewno bardzo przyda mi się ta informacja - odpowiedziała Ewa.

-Ale strzeż się. Już wielu śmiałków próbowało zabić smoka. Lecz może problem nie polega na tym by go zabić… - oznajmił tajemniczy staruszek i odszedł.

            Po kilku godzinach podróży dziewczyna zobaczyła ścianę skalną przy Białym Lesie. Uznała, że jest już za późno, by stoczyć walkę. Zatrzymała się przy rzece, utyta w gąszczach lasu, by bystre oczy smoka jej nie wyśledziły. Próbowała zasnąć chociaż na kilka godzin, wiedząc, że choćby najlżejszy dźwięk odbiegający od normy zbudzi ją. Lecz sen nie przychodził. Wciąż myślała o słowach starca. Zdała sobie sprawę, że nie widziała żadnych zniszczeń spowodowanych przez smoka. Dziewczyna zdecydowała, że nie uśnie, więc udała się zobaczyć, jak wygląda smok, z którym nazajutrz ma się zmierzyć na śmierć i życie.

            Gdy podeszła dostatecznie blisko jamy, zatrzymała się. Bez pośpiechu poruszała wzdłuż ściany skalnej, by przypadkiem nie ujawnić się smokowi. Znalazła się już przy wejściu. Bardzo powoli wychyliła głowę zza kamiennej ściany.

             Na początku nie widziała niczego. Dopiero gdy jej wzrok przyzwyczaił się do ciemności, zobaczyła ciemny kształt w kącie. Na ziemi leżało kilka rybich ości. Ciemna masa lekko poruszyła się. Ewa wstrzymała oddech. Przez chwilę zobaczyła połysk czarnych łusek. Dojrzała je tylko dzięki wdzierającym się promieniom księżycowym oraz nagłemu ruchowi smoka. Jeszcze raz spojrzała na stworzenie. Teraz zauważyła także długie szpony.

            Smok otworzył oczy. Dziewczyna jak zahipnotyzowana wpatrywała się w piękne, żółte oczy z pionowymi źrenicami. W jednej chwili zrozumiała, co miał na myśli wieśniak, którego spotkała po drodze. W tych oczach nie było widać wrogości, tylko ciekawość. Nagle zauważyła coś jeszcze. To stworzenie wpatrywało się w nią ze znużeniem. Ewa pojęła, że ono broniło się jedynie przed atakami ze strony ludzi. Dostrzegła to, czego nie zdążył zrozumieć jej brat. Człowiek bał się go jedynie przez potencjalne zagrożenie, przez to, że był inny.

            Ewą targały sprzeczne uczucia. Wiedziała przecież, iż to smok zabił jej brata. Lecz miała też świadomość, że zrobił to w samoobronie. Nie miała pojęcia, co powinna uczynić. Po spotkaniu z tym dziwnym stworzeniem poszła do obozowiska. Przemyła twarz zimną wodą, by się odświeżyć. Po pewnym czasie zdołała zasnąć na chwilę.

            Gdy obudziła się kolejnego ranka, cały czas prześladowało ją wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Podczas śniadania zauważyła ruch w pobliskich krzakach. Odłożyła strawę i poszła sprawdzić, co się dzieje. Bezszelestnie podeszła do miejsca, gdzie rzeka gwałtownie skręcała. Trudno było nie zauważyć smoka łowiącego ryby. Obserwowała, jak zręcznie to robi. Zanotowała także w pamięci, że żywi się rybami. Już dawno odeszła od zamiaru zabicia go. Przez cały dzień obserwowała smoka. Tego wieczoru nałowiła trochę pstrągów i okoni. Smok będzie miał miłą niespodziankę w postaci śniadania.

            Kilka dni po przyjechaniu w te strony Ewa dalej nie wiedziała, co zrobić. Obudziła się kolejnego ranka i poszła uzupełnić zapas wody w bukłaku. Gdy to robiła, nagle zobaczyła czarny kształt po drugiej stronie polany. Znieruchomiała. Bardzo powoli wyjęła nóż zza pasa. Smok cicho zawarczał. Spojrzał nieufnie na nieznajomą osobę. Ewa wypuściła ostrze z ręki i kopnęła w krzaki. Zapytała samą siebie ,,Co ja robię?”. W tym czasie smok przestał warczeć i ciekawie przyglądał się dziewczynie. Jakby w zwolnionym tempie podeszli do siebie. Ewa wyciągnęła rękę, już wyobrażając sobie, jak bardzo będzie bolało, gdy smok urwie jej dłoń. W ostatniej chwili całkowicie przestała się denerwować. Wiedziała, że nie zmieni już biegu wydarzeń.

            Lecz nie poczuła strasznego bólu, tylko ciepłe łuski. Drżącą ręką pogłaskała smoka po nozdrzach. Powoli obeszła go, nie odrywając dłoni od ciepłego stworzenia. Delikatnie usiadła na grzbiecie zwierzęcia, bezustannie uspakajająco szepcząc i głaszcząc je. Przypomniała sobie, jak robiła to samo z koniem, gdy była mała. Nieznajomy wierzchowiec nie zdenerwował się na małą dziewczynkę. Teraz też to stworzenie jedynie przez chwilę stało zdezorientowane. Po chwili uspokoiło się całkowicie.

            Po kilku tygodniach Ewa zupełnie oswoiła smoka. Raz udało jej się na nim przelecieć. Nazwała go Black, co oznacza czarny. Imię to idealnie pasowało do jego wyglądu. Zrobiła specjalne siodło, by móc dosiadać swoje zwierzę. Nauczyła się latać na smoku.

            Dziewczyna, choć nie zapomniała o swoim bracie Edmundzie, zapamiętała, że nie można oceniać innych stworzeń po wyglądzie lub kierując się domysłami.

 

Oddaj swój głos:
(81)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...