Kalendarz » Ustrzyki Dolne

    Brak wydarzeń.

453.B. Ewa Kosiba VI klasa

12 stycznia 2016, Ustrzyki Dolne

Polska

województwo podkarpackie/ Ustrzyki Dolne

VI klasa

 

Zespół Szkół Publicznych nr 1 w Ustrzykach Dolnych 


nauczyciel: Bożena Szczęsny 

 

Bajka o bieszczadzkich Aniołach i chłopcu o złotym sercu ”

 

Dawno, dawno temu za siedmioma górami, za siedmioma rzekami w Bieszczadach mieszkały ciche, zielone Anioły.

Ludzie się ich bali, bo gdy skrzydłem kogoś dotknęły to ta osoba stawała się ich bratem. Łatwo można było je znaleźć w górach, sadach czy trawach. Cichych, zielonych Aniołów najwięcej było w Ustrzykach Dolnych. Mieszkańcy Ustrzyk prawie nie wychodzili ze swoich domów, aby ich nie napotkać. W końcu zdecydowali, że nie ma sensu się chować. Postanowili pokonać zielone Anioły. Było to bardzo trudne, gdyż tylko prawdziwa dobroć w sercu człowieka mogła ich zwalczyć. Próbowało wielu ochotników, lecz żadnemu się nie udawało. Odważni mężczyźni organizowali wyprawy w góry w poszukiwaniu Aniołów. Gdy dochodzili do pewnego lasu, który wydawał się idealny do rozbicia obozu zatrzymywali się i rozglądali, gdyż słyszeli dziwne odgłosy. Po chwili ochotnicy znikali. Minęło wiele lat, a Aniołów nikt nie pokonał. Nie było już chętnych do uratowania Ustrzyk. Rodzice zabraniali dzieciom wychodzić nawet na podwórko się pobawić, bo wciąż było niebezpiecznie.

Anioły szalały po Ustrzykach i zajmowały puste domy, a gdy były głodne to znikały i pojawiały się w sadach. Mieszkańcy Ustrzyk tracili już wiarę, że odniosą zwycięstwo nad Aniołami.

Mijały kolejne dziesiątki lat. W końcu znalazł się jeden, jedyny ochotnik. Był nim Stanisław, który miał 16 lat. Jego ojciec Zbigniew był leśnikiem, a matka Anna- krawcową. Była to dość bogata rodzina. Staś miał złote serce. Był szlachetny, odważny i miły, a gdy ktoś poprosił go o pomoc, to nigdy nie odmawiał.

Był to ideał chłopca. Złotowłosy chłopak o niebieskich oczach i o idealnej budowie ciała, zakochał się w pewnej panience o rudych włosach i zielonych oczach. Dzieci mieszkające w pobliżu nie lubiły rudowłosej Wandy. Wanda była piegowatą 14- letnią dziewczynką, która była bardzo mądra. Ubierała się w sukienki w groszki, które uszyła jej pani Anna i w skórzane sandałki. Mieszkała w ubogiej rodzinie.

Staś nie bał się Aniołów. Odwiedzał Wandę, gdy tylko mógł. Pewnego dnia chciał jej powiedzieć o planach „pokonania” Aniołów. Piegowata dziewczynka zaczęła płakać i odpowiedziała:

 

-Stasiu, proszę, nie! To jest niebezpiecznie! A jeżeli one Cię porwą?

 

-Nie porwą. Przynajmniej mam taką nadzieję. Legenda głosi, że osoba o złotym sercu z nimi zwycięży. Mogę spróbować. Nie wiem, czy jestem osobą o takim sercu, ale czy widziałaś, żebym zrobił kiedyś coś złego? -powiedział Stanisław.

 

-Tak to prawda! Ty jesteś wzorem do naśladowania! Jednak nie puszczę Cię samego. Pójdę z tobą!- stanowczo powiedziała Wanda.

 

-Dziękuję, ale Wandziu, moja kochana Wandziu! Nie chcę Cię narażać na niebezpieczeństwo. Nie! Pójdę sam- zdecydował Staś.

 

-Dlaczego? Proszę, proszę! -prosiła Wanda.

 

-Nie wybaczę sobie, jeżeli coś Ci się stanie- uświadomił Wandzi Staś.

 

-A ja sobie nie wybaczę, jeżeli coś przydarzy się Tobie- dziewczynka podkreśliła słowo „Tobie”.

 

-Wandziu...-zaczął mówić Staś.

 

-Proszę- przerwała mu Wanda.

 

-Dobrze, ale będę Cię pilnował, żeby Ci się nic nie stało- zgodził się Stanisław.

 

-Naprawdę?! Dziękuję!- uśmiechnęła się Wanda i pocałowała w policzek Stasia.

 

-Przyjdę po Ciebie o zmroku. Bądź gotowa. Ja już idę do domu przygotować ekwipunek. Ubierz się ciepło, bo będziemy wędrować w góry-powiadomił chłopiec dziewczynkę.

 

-Dobrze. A... mam coś przygotować?- zapytała panienka.

 

-Nie. Powiedz rodzicom, że idziesz ze mną na wyprawę w góry i wrócisz za kilka dni- odparł chłopak.

 

-A jak mi nie pozwolą?- zapytała.

 

-To powiedz, że się będę Tobą opiekować i dopilnuję, żeby włos z głowy Ci nie spadł. A jakby zapytali o przygotowania, to nic nie masz brać, ja wezmę. A teraz się śpieszę do domu. Do zobaczenia wieczorem- oznajmił szesnastolatek.

 

Do zobaczenia!- pożegnała go Wanda.

 

Stanisław poszedł do domu i przygotował ekwipunek. Jakiś czas później pani Anna przytuliła syna, a z jej oczu popłynęły łzy i delikatnie spłynęły po policzku.

 

-Synu. Będę tęsknić i mam nadzieję, że uda Ci się. Proszę oto pieniądze, gdybyś potrzebował jeszcze czegoś przed wędrówką - podarowała mu kilka monet i znowu zaczęła płakać-Na pewno chcesz iść?

 

-Matko, nie płacz-otarł jej łzy chusteczką i pocałował ją w czoło – dziękuję za wszystko. Wrócę z Wandą za kilka dni. Będę się nią opiekował. Wziąłem koce i zimowe kurtki, gdyby było zimno. Mam jeszcze prośbę. Masz jakieś niepotrzebne materiały?- zapytał matkę Staś.

 

-Dobrze... Mam- matka Stasia poszła do pokoju, wyciągnęła płótno z szafy i dała synowi- proszę.

 

Stanisław schował płótno do plecaka. Po godzinie poszedł na targ i kupił za pieniądze od matki namiot i jedzenie. Po zakupach wrócił do domu.

            Nastał wieczór. Staś szedł po Wandę. W połowie drogi pomyślał sobie, co się stanie, jeżeli jednak mu się nie uda. W końcu zaczął pytać sam siebie.

 

-Skąd mam wiedzieć gdzie są anioły? Co się stanie, jak już je znajdę?

 

Gdy doszedł do chatki rudowłosej dziewczynki zapukał do drzwi. Otworzyła mu piegowata panienka.

 

-To co idziemy?- zapytała w drzwiach.

 

-Tak, a rodzice Ci pozwolili?- zapytał chłopiec.

 

-Zgodzili się- uśmiechnęła się Wanda.

 

Zaczęli wędrować. Po kilku godzinach wędrówki zdecydowali, że rozbiją tu namiot. Staś rozpalił ognisko i postawił namiot, a Wanda wyciągnęła jedzenie i koce.

 

-Zimno Ci? - zapytał Staś Wandę, która robiła grzankę z chleba na ognisku.

 

-Trochę-odparła.

 

Staś podał jej koc. Po kolacji Wanda weszła do namiotu i zasnęła. Chłopak okrył Wandzię kocem, położył się i zasnął. Spali do piątej rano. Gdy się obudzili, zjedli śniadanie i wyruszyli w góry. Wędrowali kilka godzin. Po jakimś czasie chłopiec powiedział:

 

-Tu powinny być Anioły.

 

A chwilę później Wanda odpowiedziała:

 

-Tak. A jak chcesz je znaleźć?

 

-Nikt nie mówił jak to zrobić, ale mam pomysł. Powinny mnie same zauważyć, jak będę dla nich widoczny- odparł Staś.

 

-Czy zamierzasz przez to powiedzieć, że chcesz iść na północ do lasu i zrobić coś takiego, żeby Cię zauważyły?- zapytała panienka.

 

-Tak, a dokładnie z materiału od matki zrobiłem ogromną flagę, którą wystawię tak wysoko, że na pewno ją zobaczą Anioły i nawet ptaki.

 

- Szesnastolatek zaśmiał się - później dodał- Wtedy na pewno mnie zauważą.

 

-Dobry pomysł! -odparła dziewczynka.

 

-Dobrze, chodź- odrzekł Staś.

 

Szli parę minut na północ w stronę ciemnego lasu zwanego „Północnym Lasem”. Gdy dotarli to miejsca, gdzie było dość obszaru, aby podnieść flagę Wanda przewróciła się. Stanisław od razu jej pomógł i się rozejrzał o co potknęła się, ale nic nie zauważył.

 

-Pewnie to Anioły-zaśmiała się Wandzia.

 

-Nie wiem. Pewnie tak, ale dlaczego?- zapytał sam siebie.

 

-Trzymam kciuki- Wanda przytuliła Stasia, a po chwili się oddaliła.

 

Chłopiec wyciągnął flagę do góry i zaczął krzyczeć:

 

-ZIELONE ANIOŁY, PRZYCHODZĘ W  POKOJOWYCH ZAMIARACH -krzyknął Staś i gdy miał dokończyć nagle odezwał się jakiś głos.

 

-Stanisławie, chłopcze o czystym i przepełnionym dobrocią sercu to my Anioły. Jesteś jedyny, który przyszedł tutaj z dobrocią, a nie z nienawiścią do nas. Masz złote serce, nigdy nie zrobiłeś niczego złego. Należy Ci się nagroda, możemy wyświadczyć Ci jedną przysługę, nawet taką, która wydaje Ci się niemożliwa.

 

-Dziękuję, ale zanim podejmę decyzję jaką chcę przysługę mam pytanie -poprosił Staś.

 

-Jakie?- zapytały Anioły.

 

-Co się stało z tymi wszystkimi osobami, które tu przychodziły przez te wszystkie lata, aby Was zgładzić?- zapytał niepewnie chłopiec

 

-Z nimi? Zamieniły się w nas, powiększając grono bieszczadzkich aniołów- odpowiedziały Anioły, a po chwili zapytały- To co możemy dla Ciebie uczynić?

 

-Proszę, żebyście mieszkały tylko w tym lesie -oznajmił Stanisław.

 

-Dobrze, jak tylko chcesz, ale mamy prośbę. Odwiedzaj nas czasem- prosiły Anioły.

 

-Z chęcią-odparł chłopiec.

 

-Niech Ci się dobrze wiedzie w życiu- pozdrowiły go Anioły, a później zniknęły.

 

Po pożegnaniu się z Aniołami szczęśliwy Staś wrócił z Wandzią do miasta. Poszli na rynek i chłopiec oznajmił mieszkańcom, że Anioły nie będą już im dokuczały. W ten sposób chłopiec o złotym sercu uratował Bieszczady od Aniołów.

 Po paru latach gdy Wanda i Staś dorośli, pobrali się i żyli razem długo i szczęśliwie. Staś co roku odwiedzał zgodnie z obietnicą bieszczadzkie Anioły, które być może po dzisiejszy dzień żyją w Północnym Lesie.

Mieszkańcy Ustrzyk Dolnych byli dozgonnie wdzięczni Stasiowi za uratowanie Bieszczad i przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie historię chłopca o złotym sercu, który dobrocią zwyciężył złośliwość bieszczadzkich Aniołów.

 

 

 

 

 

Oddaj swój głos:
(163)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...