Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

349.B. Oliwia Kisielewska 10 lat

3 stycznia 2016,

Polska

województwo pomorskie/ Starogard Gdański

 

kategoria wiekowa 10 lat IV klasa

 

Publiczna Szkoła Podstawowa Nr 4 Al. Jana Pawła II 4, 83-200 Starogard Gd.

psp4@starogard.com.pl

opiekun – Aleksandra Miczek

 

Piekiełka

 

Dawno, dawno temu na Pomorzu było wyjątkowa miejscowość, dużo później nazwana Starogardem Gdańskim. Rozciągała się na wzgórzu wśród urodzajnych pól i nieprzepasanych lasów. Ze wszystkich stron otoczona była wartką, ale niezwykle urokliwą rzeką Wierzycą. Dobrze się tu ludziom żyło. Uprawiali pola i zbierali obfite plony, łowili ryby i wyciągali pełne sieci, młyny pracowały pełną parą, a kupcy chętnie zaglądali do tego miasta, tym bardziej, że mieszkańcy gościnni byli i chętnie otwierali przed przybyszami bramy miasta.

Pośrodku tego wyjątkowego miejsca, tam, gdzie opadało wzgórze, a nad rzeką otwierała się szeroka polana, stał dom rybaka Jana i jego rodziny. Jan rybaczył tak samo jak i inni kociewscy rybacy. Co rano zarzucał sieci w nurtach Wierzycy, a wieczorem wyciągał z nich ryby. Jednak te, które wpadały do jego sicie, były większe i okazalsze niż ryby innych rybaków, a ich łuski lśniły tak mocno, że ryby szybciej znikały na targu.

Okazałe było też domostwo Jana, a jego mieszkańcy nie narzekali na biedę. Najadali się do syta, ubierali się w szaty z najlepszych tkanin,  a do kościoła co niedziela jeździli pokaźną bryczką zaprzęgniętą w czarne jak smoła konie.  Z roku na rok Jan stawał się bogatszy, a jego sukcesy budziły nienawiść sąsiadów.

Nikt jednak nie wiedział, co się kryje za szczęściem Jana, który mimo widocznego bogactwa, wcale nie był wesoły, a uśmiech rzadko gościł na jego twarzy. Jan jednak pamiętał dobrze wydarzenia sprzed kilku lat. A było to tak.

Tego dnia Jan zarzucił sieci i tak samo jak co dzień udał się, żeby zebrać połów. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi i zabarwiło na czerwono wodę w rzece.  Jan pociągnął sieci i ujrzał kilka nędznych ryb. Zmartwił się i pomyślał o czekającej w domu rodzinie. Westchnął głośno i w tej chwili nurt rzeki poruszył się niespokojnie. Rybak spojrzał na taflę wody i przeraził się, bo ujrzał czyjeś oblicze.

- Witaj, Janie. Czekałem na ciebie.

- Na mnie? Nie znam cię.

- Ale ja ciebie znam. Biedny twój połów.

- Biedny. Znowu nie nakarmię mojej rodziny. Jakaś diabelska moc przegania ryby z moich łowisk.

Twarz w wodzie zaśmiała się głosem tak przejmującym, że ciarki przeszły po plecach Jana.

- Pomogę ci, rybaku. Sprawię, że twoje sieci uginać się będą pod ciężarem ryb, ryb tak pięknych, że nikt nie odmówi ci ich kupna. Chcesz?

- Czy chcę? Rozwiązałbyś wszystkie moje kłopoty – krzyknął radośnie Jan.

- Dobrze. Pamiętaj jednak, Janie, będziesz bogaty jak nikt nad tą rzeką, ale nigdy nikomu nie możesz pomóc w jego kłopotach. Twoje pieniądze będą tylko twoimi. W przeciwnym razie okrutnie cię ukarzę. Pamiętaj, Janie!

Twarz zniknęła w odmętach wody tak samo szybko, jak się pojawiła. Rybak jeszcze kilka chwil wpatrywał się w ciemną taflę i pomyślał, że to tylko piękny sen. Zabrał ryby i poszedł do domu.

            Kolejny dzień zmienił jednak życie Jana. Obietnica wodnej zjawy spełniła się, a jego połowy były tak bogate, że nikt do tej pory takich nad Wierzycą nie widział. Jan rósł w potęgę, ludzie mu zazdrościli i oddalali się od niego, bo nikomu nie chciał pomóc i poratować w potrzebie. A Jan cierpiał, szczególnie wieczorem, kiedy przy  wyciąganiu sieci słyszał diabelski rechot, który niósł się po rzece i boleśnie brzmiał w jego głowie.

            Pewnego dnia Jan nie poszedł rankiem zarzucić sieci. Ze zgryzoty zamknął się domu i nie opuszczał go. Pewnego dnia po prostu zniknął. Ludzie z okolicznych domów szukali i jego rodziny, ale nikomu nie udało się go znaleźć. Domostwo niszczał, a sieci potargał wiatr. W końcu drewniany dom się zwalił, a bogate gospodarstwo zmieniło się w wielką polanę na brzegu rzeki.

            Od tamtej pory nikt tam nie zamieszkał. Podobno czasami widać postać Jana, który przechadza się brzegiem Wierzycy i tęsknym wzrokiem patrzy na jej nurt. Towarzyszy mu jednak diabelski rechot, zadowolony śmiech wysłannika piekielnych czeluści, który wypełnił swoje zadanie. Miejsce to nie bez powodu starogardzianie nazywają Piekiełkami.

 

 

Oddaj swój głos:
(246)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...