Kalendarz » Dębica

    Brak wydarzeń.

279.B. Magdalena Wojciechowska 15 lat

30 grudnia 2015, Dębica

Polska

województwo podkarpackie/ powiat-gmina Dębica

kategoria wiekowa II gimnazjum 15 lat 

 

Publiczne Gimnazjum w Brzeźnicy, 39 – 207 Brzeźnica, ul. Szkolna 1
nauczyciel: Urszula Maź

 

Chłop i czarnoksiężnik


           
    Chociaż czasy te dawno minęły, pozostało po nich wiele baśni i legend przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenie. Opowiadają one często o wyimaginowanych postaciach posiadających nadprzyrodzone moce, miejscach nieodkrytych,  tajemniczych i dziwnych. Jedną z nich przypominam sobie z opowieści mojego dziadka, któremu opowiedział jego dziadek, a jemu jego dziadek, a z kolei jemu…
    Było to dawno, dawno temu w Brzezinach, a może i nie w Brzezinach. Pewien biedak nie mógł związać końca z końcem. Na pomoc sąsiadów nie miał co liczyć, bo wszystkim w Brzezinach źle się wiodło. Głód zaglądał pod strzechy, a pracy nie było w całej okolicy. Chłopi chętnie raczyli się piwem w karczmie, na chwilę zapominając o biedzie i nieszczęściu. Tutaj też opowiadano sobie tajemniczą historię o potężnym czarnoksiężniku zamieszkującym polanę po drugiej stronie Wielkiego Lasu.                 

Ta historia dała nadzieję jednemu z mieszkańców Brzezin, który wróciwszy z karczmy, niewiele się zastanawiając, postanowił wysłać na nauki do czarnoksiężnika swego prawie dorosłego syna.                      

Jak dobrze to zapamiętałem,  przyszedł ów chłop z jakimś węzełkiem i powiedział synowi, że ma on przejść przez wielki las na drugą stronę. A tam  w okolicy Kopalin mieszka czarnoksiężnik, który poszukuje ucznia.
                                                                                                                                

– Da on ci fach, nauczy potrzebnych rzeczy, a to pomoże nam się wzbogacić – tak powiedział ojciec wyprawiając syna w nieznane. Na drogę udzielił mu kilka rad, wytłumaczył jak ma iść i jak omijać niebezpieczeństwa.
    Chłopak  przeszedł ten las bez szwanku, chociaż czyhało na niego wiele niebezpieczeństw: dzikie zwierzęta, dziwne strachy, mgły nieprzebyte. Nieraz wydawało mu się, że ktoś go śledzi lub myli mu drogę.  Poradził sobie ze wszystkim , choć nie bez trudu, bo pamiętał, że w chacie została rodzina, która na niego liczyła. Dotarł do tego dziwnego maga. Na miejscu było już trochę młodziaków, niektórzy w jego wieku inni starsi lub młodsi. Czarnoksiężnik posłał go do jego chaty, żeby tam zostawił węzełek z jedzeniem. Chata była duża i pełna dziwnych przedmiotów, których zwykli śmiertelnicy zapewne nigdy nie widzieli. Na podłodzie leżały  skóry dzikich zwierząt a na ścianach wisiały głowy jeleni i dzików, suszone ziele, kora drzew. Gdyby nie wiedział, że to czarnoksiężnik, pomyślałby zapewne,  że to myśliwy.  Z mroku wyłaniały się dziwne naczynia, z których wydobywały się nieznane chłopcu wcześniej zapachy a ciszę przerywał bulgot gotujących się mikstur . Nowy  zapoznał  innych uczniów czarnoksiężnika i ochoczo zabrał się do pracy. Wyruszyli na pierwszą lekcję. Pracowali  w polu, zbierali zioła i korzenie różnych dziwnych roślin, suszyli skóry, a on uczył ich zaklęć i robienia przeróżnych mikstur i naparów z ziół. Ale nie tylko. Przyszedł też czas na zajęcia z czarów i magii. Chłopak pilnie się uczył, a czas mijał mu szybko.                                                                                                                                                                        

I tak minął rok. Na polanie pojawił się ojciec chłopca, który mocno zatęsknił za swoim pierworodnym. Postanowił więc udać się do czarnoksiężnika i wyprosić u niego zwolnienie ze służby. Jak pomyślał, tak też i zrobił. Nie bacząc na niebezpieczeństwo, postanowił spotkać się ze swym synem.                             

Ten uradowany ze spotkania z ojcem dał mu kilka rad i wskazówek, co ma robić , kiedy spotka się z czarnoksiężnikiem. Wyjaśnił, że czarnoksiężnik zamieni wszystkich czterdziestu pięciu uczniów w czarne jak noc kruki, wszystkie do siebie podobne. Umówili się, że syn opuści jedno skrzydło, jakby było chore i to będzie znak dla ojca, że jego ma wskazać. I tak się też stało. Czarnoksiężnik obiecał zwolnić ze służby syna pod warunkiem, że ojciec wskaże go spośród wielu podobnych kruków. Kiedy czarnoksiężnik zagwizdał, zleciało się na polanę czterdzieści pięć podobnych do siebie jak kropla wody ptaków. Chłop nie mógł uwierzyć własnym oczom i mocno się zatrwożył. Przypomniał sobie jednak wskazówkę syna. Ten zrobił to, co miał zrobić. Ojciec podszedł do kruka ze spuszczonym skrzydłem i wskazał, że to on jest jego synem.  Czarnoksiężnik zgodnie z obietnicą zmienił wskazanego kruka w człowieka, chwaląc  i podziwiając ojca, że tak bardzo tęsknił za synem.                                                                                                             

Wyruszyli uradowani do domu. Kiedy dotarli na miejsce, wszyscy w chałupie byli szczęśliwi, że krewny wrócił, ale ten zobaczył, że w domu jest jeszcze większa bieda. Zaczął się więc zastanawiać jak tu można pomóc swojej rodzinie. Postanowił namówić swojego ojca,  żeby ten sprzedał konia na targu.  Nie było to łatwe, bo koń był potrzebny w gospodarstwie, ale w końcu ojciec uległ namowom syna, wierząc, że to odmieni ich trudny los. Chłopak postanowił wykorzystać to, czego nauczył się u czarnoksiężnika i kiedy ojciec wychodził

z izby  poprosił go,  żeby sprzedał konia bez uzdy, a uzdę, żeby przyniósł do domu. Zdziwił się ojciec, ale tak zrobił. Jak wrócił  z targu, syn wziął od niego uzdę i  potajemnie wypowiedział słowa, których nauczył go czarnoksiężnik. Zbliżał się  wieczór, więc wszyscy pokładli się spać.  Rano, ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich, okazało się, że sprzedany koń stoi przed domem. Dzięki temu mieli i konia i pieniądze za niego. Na następny targ  na sprzedaż poszła jałówka. Syn powiedział tylko, żeby ojciec zostawił postronek. Rano jałówka  była znowu  w domu. I tak było kilkanaście razy, tylko uzda albo postronek zostawały niesprzedane. Dowiedział się o tym czarnoksiężnik i zakazał czarów swemu byłemu uczniowi. Ostrzegł go, że w przeciwnym razie, źle to się dla niego skończy. Przestraszył się jego gróźb młodzieniec i zaprzestał czarów, lecz pieniędzy zarobionych do tej chwili było na tyle, że rodzinie chłopa żyło się odtąd dobrze i  dostatnio, a pracowitością i mądrością dalej pomnażali swój majątek.


Legendę opowiedziała: Magdalena Wojciechowska

 

Oddaj swój głos:
(833)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...