Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

54.B. Aldona Pydych D

25 listopada 2015,

Polska

województwo opolskie/ Opole

dorosły

Przedszkole Publiczne Nr 44 "Promyk" w Opolu

nauczyciel Aldona Pydych

 

Pierścień księżniczki Ofki.

 

Na podstawi opolskiej legendy.

 

- Mamo, prędko, pośpiesz się, nie zdążymy do przedszkola! Michał ponaglał mamę i swoją młodszą siostrę Ewę. - Wkładaj buty. Nie na tą nogę, odwrotnie! – pouczał siostrę.

Dziś grupa Michała jechała na wycieczkę, na Rajd po Opolu. Michał uczęszczał do najstarszej grupy w przedszkolu i po raz pierwszy będzie jechał miejskim autobusem. Dostanę bilet i będę musiał go skasować - myślał. Był bardzo ciekaw, jak to się robi. Do przedszkola rodzice codziennie podwozili go samochodem, a dziś przejedzie się prawdziwym autobusem. Pani wszystko im opowiedziała, powtarzała do znudzenia. Najpierw trzeba skasować bilet, a potem zająć miejsce. Jakby nie było miejsc siedzących trzeba stać i trzymać się poręczy, nie wolno jej puścić, bo można upaść i nabić sobie guza. Nie wolno też podchodzić do kierowcy i z nim rozmawiać, a tak w ogóle, to trzeba zachowywać się kulturalnie. No właśnie, kulturalnie. Ile było śmiechu, gdy Wojtek zapytał:

- A co to znaczy kulturalnie? Czy to znaczy, że mamy maszerować jak żołnierze? Dzieci zaczęły się śmiać.

- Nie wiesz? – mówiły - To znaczy, że trzeba być grzecznym.

Ale tak naprawdę, to nikt do końca nie wiedział. Jedni mówili, że nie wolno się bić i popychać. Jeszcze inni, że trzeba słuchać pani i nie wolno krzyczeć.

–      Wszyscy macie rację, ale… .

Wtedy odezwał się Michał.

–  Moja mama mówiła mi, że w miejscach publicznych trzeba zachowywać się cicho, mówić „Dzień dobry” i „Do widzenia” ,  i jak się kogoś niechcący szturchnie, to powiedzieć  „przepraszam”.

- Tak jest Michał, o to mi chodziło, musicie przede wszystkim zachowywać się cicho, a szczególnie w miejscach takich jak muzea – powiedziała pani. Michał poczuł się dumnie, bo tylko on to wiedział. Dobrze jest czasami posłuchać mamy - pomyślał.

Po śniadaniu cała grupa czekała na przystanku. Kiedy pan kierowca zatrzymał się, dzieci powoli wsiadły. Autobus był prawie pusty, więc siedzących miejsc starczyło dla każdego. Michał włożył swój bilet do otworu w kasowniku. Kasownik wydał zgrzyt i po chwili bilet miał z powrotem w ręku. Na nim nadrukowane były cyfry. Chłopiec nie wiedział, co oznaczają. Szkoda, że nie można włożyć jeszcze raz biletu do kasownika, to takie fajne – pomyślał. Usiadł przy samym oknie, obok Wojtka. Podróż do Centrum zajęła im dłuższą chwilę.

-       Samochodem jedzie się szybciej – powiedział do kolegi.

-  To dlatego, że autobus zatrzymuje się na każdym przystanku, jakby się nie zatrzymywał, też bylibyśmy szybko. Często jeżdżę autobusem do babci, oczywiście z mamą, nie sam.

- Zobacz, jakie te samochody są małe, widzę ich dachy.  

Po pewnym czasie pani zwróciła się do wszystkich:

- Już widać wieżę, wysiadamy, pośpieszcie się, będziemy wysiadać!

Faktycznie, po lewej stronie była Wieża Piastowska i Amfiteatr, a po prawej Ratusz Opolski. Jedno od drugiego oddzielała ulica i fosa, zwana „Młynówką”. Dzieci zwiedziły najpierw Amfiteatr i Muzeum Polskiej Piosenki. Kiedy przyszli pod wieżę, pani oznajmiła:

- Nachodziliśmy się dużo, odpoczniemy, a tu są ławki. Kto chce, niech na chwilę usiądzie, mamy dziesięć minut do wejścia. Musimy poczekać na naszą kolej.

Michał nie czuł zmęczenia, więc spacerował i zaglądał w różne zakamarki. Podniósł nawet papier, który ktoś zostawił i nie wrzucił do kosza. Tak będzie ładniej, czysto. I wtedy coś mu błysnęło przed oczami. W pierwszej chwili pomyślał, że to złotko z takich czekoladowych cukierków.

              -    Ludzie są niemożliwi, jak tak można śmiecić? Już miał się schylić, gdy promień słońca odbity od tego „czegoś”, aż poraził go w oczy. Przestraszył się i odsunął. Po chwili ciekawość jednak zwyciężyła.

  – To nie złotko, to coś innego. Nachylił się i podniósł przedmiot. Miał wrażenie, jakby kamienie rozsunęły się i wypluły to coś z głębi ziemi. Gdzieniegdzie połyskiwał niebieski, błyszczący kamień.

- To pierścionek, pokażę go mamie i Ewie. Pooglądał go i włożył do kieszeni. I wtedy usłyszał wołanie:

- Zbiórka, ustawiamy się przy wejściu!

Największą atrakcją dzisiejszego dnia było zwiedzanie Wieży Piastowskiej. Wiedział, że z samej góry można zobaczyć całe miasto, całe Opole. Kiedy znaleźli się na tarasie widokowym dzieci wołały:

-       Tam jest mój dom – pokazywał Franek.

-       A tam mieszka moja babcia – wołała Jola.

-       Tam jest Odra, jaka szeroka i długa, znika za zakrętem, nie wiedziałam! – powiedziała zdziwiona Basia.

-       A tam widać ZOO – pokazał palcem Wojtek – byłem tam w lecie z mamą.

Wieża miała naprawdę dużo schodów i zejście z niej wcale nie było takie łatwe. Michałowi nawet zakręciło się w głowie.  Na dole czekał na dzieci przewodnik. Opowiedział im legendę o pięknej księżniczce Ofce, która była kapryśna i nieznośna,  i odrzucała wszystkich kandydatów na męża. Martwił się jej ojciec, a z nim cały dwór książęcy. Co będzie, jak księżniczka nie urodzi następcy? Wyginie ród Piastów. Księżniczka była jednak uparta. Tkwiła w swoim postanowieniu. – Nie wyjdę za mąż, nigdy! – krzyczała.  Wtedy przyjechał prosić o jej rękę książę, Jan Dobry i wszystko wskazywało na to, że księżniczka w końcu go poślubi. Jednak przed samym ślubem, gdy wszystko było już gotowe, weszła na wieżę i wyrzuciła pierścień zaręczynowy, gdzieś na dziedziniec zamku. Książę Jan Dobry zezłościł się na kapryśną Ofkę i wyjechał obrażony. Księżniczka od tamtej pory mieszka w wieży, a zły czar nie pozwala jej, tej wieży opuścić.  Zrozumiała swoje złe zachowanie, ale po czasie i nie było już odwrotu. Legenda mówi, że jeżeli ktoś znajdzie wyrzucony przez nią pierścień i włoży go do tej szczeliny w murze, wtedy duch księżniczki zamieni się w gołębia i połączy z duchem Jana Dobrego. Wtedy dopiero księżniczka Ofka zazna spokoju i będzie szczęśliwa. 

-       Czy to ten pierścień? – Michał wydobył znalezisko z kieszeni. 

A potem, to wszystko potoczyło się jak filmie. O znalezisku pisała cała prasa opolska. Grupa Michała znalazła się na pierwszej stronie gazety. Michał kilka razy musiał opowiadać, jak to było, jak znalazł pierścień. Pierścieniem zajęli się historycy i kiedyś będzie można go zobaczyć, w muzeum.  Pani im to wyjaśniła, ale potrwa to jeszcze trochę czasu. Od powrotu z wycieczki, na parapecie okna w przedszkolu, siadają dwa szarobiałe gołębie. Przylatują codziennie. Zaglądają ciekawie przez okno, patrzą na dzieci, jakby dziękowały i wesoło gruchają. Widać, że są bardzo, bardzo szczęśliwe.

 

Koniec

 

Oddaj swój głos:
(351)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...