Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

44.B. Bronisława Duszyńska D

21 listopada 2015,

Polska

województwo kujawso-pomorskie/ Lubicz

dorosły

 

OPOWIEŚĆ DĘBOWEGO DZIADKA

W dawnych czasach, przed wiekami, gdy na Ziemi żyły dinozaury i smoki, a ludzie mieszkali w jaskiniach i nie znali komórek, laptopów, telewizji i tabletów w pewnej skalnej jamie mieszkała mała dziewczynka. Była sama, bo jej mama umarła, a tata zginął podczas polowania, gdy zranił go dziki zwierz. Nie miała brata ani siostry i było jej źle, smutno i strasznie na świecie. Gdy była głodna i smutna, nikt się o nią nie troszczył i nie pocieszał jej. Nie przynosił jedzenia i nie opowiadał bajek na dobranoc. Dziewczynka zbierała jagody, nasiona, zioła i owoce w lesie, gdy pewnego dnia w sąsiedztwie nieoczekiwanie pojawiła się krowa. Pasła się na łące, zatroszczyła się o samotną dziewczynkę i odtąd dawała dziewczynce ciepłe, zdrowe i smaczne mleko. Dziewczynka bardzo szybko stała się samodzielna, nauczyła się rozpalać ognisko, gotować, piec i smażyć. Krowa tak się zaprzyjaźniła z dziewczynką, że chodziła za nią wiernie jak pies i patrzyła swoimi wilgotnymi, dobrymi oczami. Minęło kilka lat. Z dziewczynki wyrosła zgrabna i ładna panienka. Miała długie, ciemne włosy, błękitne oczy i zgrabną postać. Była mądra, dobra i pracowita, więc o jej rękę zaczęli się starać młodzi kawalerowie z sąsiednich jaskiń. Dziewczyna długo nie mogła się zdecydować, którego chłopca wybrać. A oni niecierpliwili się coraz bardziej, nalegali, przynosili jej różne prezenty, podarunki i przysmaki i z niepokojem czekali, od którego prezent przyjmie, którego wybierze. Dziewczyna jednak zwlekała. Jej serce nie biło szybciej dla żadnego kawalera. Była silna i wiedziała, że jeśli przez tyle lat poradziła sobie sama, to nadal też tak będzie. Uznała, że dopiero, gdy poczuje miłość do kandydata, wtedy zgodzi się zostać jego żoną.

Spokojne i monotonne życie w jaskiniach zostało pewnego dnia zakłócone. Z jasnego, bezchmurnego nieba, w piękny słoneczny dzień spadł w okolicy jakiś obiekt latający. Wszyscy rzucili się do ucieczki i schowali się wśród skał. Gdy pył i piasek opadł, a kawałki potrzaskanych głazów przestały zagrażać ludziom - powoli, nieśmiało zaczęli się wynurzać i niepewnie zbliżać do krateru pierwsi śmiałkowie. Dziewczyna była wśród nich. Zdziwieni zobaczyli, że to nie jest meteoryt, tylko pojazd kosmiczny, w którym przez przeszklone, przezroczyste fragmenty ścian widać było dziwnego, brzydkiego, niepodobnego do ludzi, pokrytego łuskami stwora. Osobnik ten był nieprzytomny, nie reagował na światło i zbliżających się ludzi, którzy postanowili wydobyć go ze statku kosmicznego i zaopiekować się nim. Wyswobodzili go delikatnie i zanieśli do komnaty dziewczyny, gdyż jej jaskinia znajdowała się najbliżej miejsca upadku pojazdu. Dziewczyna z ogromnym poświęceniem i troską zajęła się dziwnym przybyszem.

Ugotowała wywar z ziół i podsunęła mu pod nos, aby go ocucić. Przybysz wdychał przez sen balsamiczny napar i niedługo trwało, a nieznajomy ocknął się i otworzył oczy. Oczy miał przepiękne. Spojrzał na dziewczynę i oboje zatopili w sobie wzrok, wyczytując swoje wzajemne doświadczenia i przeżycia, marzenia i tęsknoty. Bez słów porozumieli się i zakochali w sobie nawzajem. Dziewczyna nie widziała jego brzydoty, rybiej łuski, tylko piękno jego duszy i serca.

Przybysz pod troskliwą i czułą opieką dziewczyny szybko wracał do zdrowia. Spróbował krowiego mleka i zasmakowało mu. Zaczął się podnosić, spacerować, a następnie udał się na wycieczkę, aby sprawdzić, jak wygląda jego pojazd. Niestety był on kompletnie zniszczony i nie nadawał się do naprawy. Kosmita musiał zostać na Ziemi, przynajmniej dopóty, dopóki jego krajanie nie przyślą po niego innego pojazdu.

Przyjaźń między dziewczyną i kosmitą nie podobała się innym konkurentom i postanowili zwabić gościa w pułapkę.

Namówili przybysza, żeby poszedł z nimi na polowanie. Zaplanowali, że wyprowadzą go daleko w las, zostawią nieopodal jaskini smoka, a sami wrócą i powiedzą dziewczynie, że smok go zjadł. Dziewczyna przeczuwała, że młodzieńcy mają złe zamiary i ostrzegała przybysza, aby nie ufał sąsiadom, ale kosmita nie posłuchał. Chciał się zapoznać i zaprzyjaźnić z młodzieńcami i wierzył w ich dobre intencje. Planował zobaczyć, jak wyglądają łowy, aby zrozumieć, w jakich okolicznościach zginął ojciec dziewczyny. Gdy wszyscy oddalili się od swoich jaskiń w pobliże smoczej jamy, chłopcy zostawili kosmitę w lesie i wrócili bez niego, licząc na to, że zje go smok, a dziewczyna wreszcie zdecyduje się na jednego z nich. Dziewczyna rozpłakała się, usłyszawszy, że smok zjadł jej przyjaciela. Była smutna i nieszczęśliwa. Rozpaczała i nie chciała innego, a serce mówiło jej, że kosmita żyje; nie mogła uwierzyć w jego śmierć.

Tymczasem kosmita zorientował się, że zgubił się w lesie i nie może wrócić do dziewczyny. Bardzo się zmartwił. Tęsknił do niej i postanowił odnaleźć drogę powrotną. Niestety, był w pobliżu jamy smoka, a była to pora posiłku. Potworny zwierz wyszedł z jamy, przeciągnął się, rozejrzał po świecie kaprawymi, małymi oczami umieszczonymi w siedmiu głowach i spostrzegł intruza. Zdziwił się, bo chociaż sam niepiękny, to takiej poczwary jak kosmita, który miał tylko piękne mądre oczy i wspaniałą duszę, smok nigdy jeszcze nie widział, a żył już długo na tym świecie. Nie wiedział, więc, czy bezpiecznie będzie go ugryźć i zjeść. Postanowił, że najpierw porozmawia z tym dziwnym osobnikiem, a potem zdecyduje, czy nada się na przekąskę, czy trzeba będzie szukać innego posiłku.

-Kim jesteś? – zapytał ciekawie gromkim głosem smok.

-Jestem kosmitą - odpowiedział nieśmiało przybysz.

-A, po co tu przybyłeś?

-Leciałem swoim statkiem i szukałem miłości we wszechświecie. Rozglądałem się i nie zauważyłem, że niebezpiecznie zbliżyłem się do Ziemi, gdy na niej ujrzałem piękną dziewczynę pijącą biały, dziwny napój. Zapatrzyłem się, mój statek kosmiczny zderzył się z Ziemią i uległ zniszczeniu. Poznałem piękną, dobrą dziewczynę, która mnie uratowała i wyleczyła po wypadku; z sąsiadami, wbrew jej radom, poszedłem na polowanie, zgubiłem się w lesie i trafiłem do ciebie. Pomożesz mi odnaleźć drogę powrotną? – spytał kosmita z nadzieją.

- Naturalnie - odpowiedział smok. Pomyślał, że po co ma zjeść takiego brzydala, jeśli może piękną młodą dziewczynę, a może nawet i któregoś z młodzieńców. Przypuszczał, że zamieszkują oni jaskinię w niedostępnych górach, poszli więc w tym kierunku. Smok domyślał się, że młodzieńcy specjalnie wyprowadzili kosmitę i zostawili go samego, żeby pozbyć się konkurencji, ale tego głośno nie powiedział. Stwór ział ogniem, sadził wielkie susy, a kosmita pędził z szybkością błyskawicy, bo już nie mógł się doczekać powitania z dziewczyną. Gdy tak gnali, wzbudzali popłoch we wszystkich, których spotkali na drodze. Zwierzęta, ptaki uciekały w popłochu, ale smok nie zwracał na nie uwagi. Chciał jak najszybciej zobaczyć dziewczynę. Wreszcie dotarli na miejsce. Kawalerowie przerażeni zapomnieli o amorach. Nie troszczyli się o dziewczynę, o którą niedawno zabiegali. Schowali się jak najgłębiej wśród skał, żeby ich tylko smok nie zauważył.

A smutna, nieszczęśliwa dziewczyna leżała w izbie, płakała i nie miała chęci na nic. Tęskniła.

Smok pierwszy dobiegł do jaskini i usłyszał żałosne chlipanie dziewczyny. Nagle w izbie zrobiło się ciemno, bo w wejściu pojawiły się łby smoka, które zasłoniły prześwit. Zobaczywszy pannę i usłyszawszy jej rozpaczliwy szloch i płacz smok znieruchomiał i poczuł dziwne, nieznane uczucie: litość, żal i współczucie. Nie czuł już głodu. Zapytał dziewczynę, czy może jej jakoś pomóc. Dziewczyna odpowiedziała:

-Smoku, zjadłeś mojego przyjaciela, kosmitę, którego bardzo polubiłam i żyliśmy w przyjaźni. Jestem sierotą, nie mam nikogo na tym świecie, więc ten kosmita był najbliższą mi osobą. Jak mam teraz żyć? Tęsknię za nim, jest mi źle i smutno bez niego.

- To nieprawda. Nie zjadłem twojego przyjaciela - powiedział smok - To on mnie tu do ciebie przyprowadził. Zasłoniłem wejście, więc go nie widzisz. Zaraz się wycofam, a wtedy zobaczysz, że on żyje, jest cały i zdrowy.

Smok cofnął się, a wtedy do izby wpadł kosmita. Z radością padli sobie z dziewczyną w objęcia i postanowili, że wezmą ślub, bo się bardzo kochają. Dziewczyna pocałowała kosmitę, a wtedy łuski z niego opadły, stracił swoją dotychczasową postać i stał się przystojnym, ładnym młodzieńcem, a jego oczy nadal pozostały piękne i wymowne. Wzruszony smok ocierał oczy i w prezencie dał młodym skarb największy: podarował im życie. Sam pomyślał też o ożenku i znalazł w okolicy piękną panią smok, która gustowała w różnorodnym, smakowitym jedzeniu, szczególnie lubiła owoce i warzywa, więc po ślubie smok też zmienił swoją dietę. Gdy młodzi brali ślub, zaprosili smoka z małżonką. Na weselu grali grajkowie na lipowych skrzypcach tak tkliwie i przejmująco, że wzruszyli gości do łez. A smok z żoną wracając z wesela podśpiewywał swój rodowy hymn:

Kiedyś w Krakowie mieszkał smok

Znany mi kuzyn bliski

Chodził on za mną krok w krok

Gdy wyrósł już z kołyski.

Pod Wawelem jamę miał

Spał sobie smacznie z rana

Gdy szewc Dratewka zaszywał

Siarkę w skórę barana.

Szewc ten podrzucił pod jamę

Kuzynowi truciznę,

gdy ją połknął głodny smok

Pragnienie poczuł silne.

Wodę z Wisły chłeptał chciwie

Bo go w brzuchu paliło

I pękł biedny młody smok

I tak to się skończyło.

Ja też gryzę, co popadnie

Czasem ogniem bucham

Aby tylko coś dobrego

Wpadło mi do brzucha.

Dębowy Dziadek skończył opowiadać bajkę, zauważywszy, że słuchacze się zdrzemnęli.

 

na zamówienie organizatora konkursu obrazek wykonał Henryk Lewicki

 

Oddaj swój głos:
(121)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...