Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

22.B. USA Agnieszka Gomuła D

7 listopada 2015,

USA

Patchogue, Suffolk, New York

dorosły

 

POBOŻNYM GOSPODARZU I JÓZKU KUSICIELU

 

W pewnej wiosce żył bardzo pobożny gospodarz. Nigdy nikomu nie zrobił żadnej przykrości. Wręcz przeciwnie, każdy mógł liczyć na jego pomoc O jego cnotliwym życiu dowiedziano się także i w piekle. Bardzo zagniewało to głównego diabła Lucypera. Wysłał więc na ziemię swojego sługę, którego zadaniem było skuszenie gospodarza i sprowadzenie go do piekła. Długo szukał diabeł gospodarza, aż wreszcie zastał go orzącego pole. Znużony poszukiwaniem, usiadł przy jego wozie. Przyglądał się pracującemu. Ten już trzy bite godziny pracował i ani myślał o odpoczynku. Znudziło się diabłowi to bezczynne czekanie i postanowił coś spsocić gospodarzowi.   Gdy tak rozmyślał nad psotą zobaczył, że na wozie leży duża pajda chleba.

  • Acha, tu cię mam gospodarzu – ucieszył się w swej diabelskiej duszy. – Zjem twoje drugie śniadanie. Ciekawe, co na to powiesz.

A że diabeł już zgłodniał, to zjadł nawet i suchy chleb z wielkim apetytem. Niebawem gospodarz zakończył orkę. Puścił konia na łąkę, aby sobie trochę podjadł, a sam udał się, aby spożyć śniadanie. Ale niestety niczego nie mógł znaleźć na wozie. Po jego śniadaniu pozostały tylko porozrzucane okruchy. Rozejrzał się chłop dookoła, a gdy nikogo nie zauważył, zamiast spodziewanego gniewu, rzekł spokojnym głosem:

  • Ktoś był głodniejszy ode mnie. Niech mu będzie na zdrowie.

Zdziwiony takim zachowaniem diabeł wychylił się zza wozu i powitał gospodarza:

  • Gospodarzu weźcie mnie na służbę. Nie mam gdzie się podziać. Ssie mnie z głodu.
  • Ależ ja sam jestem biedny, nie mogę cię przyjąć na służbę, bo nie mam czym płacić za nią.
  • Mnie pieniędzy nie trzeba. Wystarczy, że będę miał gdzie się przespać i co zjeść.
  • Czy ja wiem .... – zastanawiał się chłop.
  • Przygarnij mnie gospodarzu. Poratuj biednego – prosił dalej diabeł.
  • No dobrze. Ale pamiętaj, że robię to tylko twoją prośbę. A skoro masz u mnie pracować, to weźmy się do roboty. Trzeba jeszcze to pole pobronować i obsiać.

Diabeł bardzo chętnie zabrał się do pracy. Nowy parobek bronował, a chłop siał zboże. Robota szła bardzo szybko i wkrótce można było wrócić do domu.

Trzeba było widzieć zdziwienie żony gospodarza, gdy wrócił tak wcześnie i to w towarzystwie jakiegoś obdartusa.

  • A ty co?! Roboty nie skończyłeś i do domu wracasz z jakimś włóczęgą? – zaczęła z wyrzutem.
  • A właśnie, że skończyłem kobieto. On mi pomógł – wskazał na diabła. – Teraz będzie u nas pracował.
  • A czym mu będziesz płacił, gdy u nas taka bieda. Widział to kto, żeby biedak miał służbę? – rozsierdziła się kobieta.
  • Ano ... – bąkał chłop – tak mocno się wpraszał ....   A że chłop jak dąb, robota mu się w ręku pali, to i zgodziłem się, aby został. Zresztą będzie robił tylko za wikt i opierunek – dodał na usprawiedliwienie.
  • A jak cię zwą? – spytała. – Skoro masz żyć między nami, to musimy na ciebie jakoś wołać – udobruchała się gospodyni.
  • No ... – zastanawiał się diabeł. – Józek Kusiciel Tak na mnie wołają.
  • A teraz kobieto, zrób nam coś do jedzenia. Tyle godzin robiłem, a nic nie jadłem, bo ktoś mi zjadł moje śniadanie.

W ten sposób diabeł pozostał na służbie. Stwarzało mu to więcej okazji do kuszenia swego pracodawcy. Tymczasem dni mijały na ciągłej pracy. Diabeł bardzo dobrze się sprawował. Podobał mu się ten pobyt na Ziemi. Było tu co prawda biednie, ale za to bardzo rodzinnie. Chłop dobry był dla swej żony. A ona choć czasem gderała, to też nic złego nie można było o niej powiedzieć. Roboty było dużo. Diabeł dawał sobie ze wszyskim radę. Bo od czegoś są moce piekielne. Czasem aż chłop się dziwił, że praca tak składnie idzie. Gdy porobiono wszystkie prace polowe, zabrano się do młócenia zboża. Gospodarz bardzo zmęczony tempem pracy, musiał zrobić sobie przerwę. Namawiał też i Józka, żeby odpoczął. Ale ten uparł się, że jeszcze dalej popracuje. Chłop poszedł poleżeć w cieniu pod gruszą, Diabeł zaczął tak szybko obracać cepem, iż w momencie wymłócił całe zboże. Gdy wrócił chłop, to diabeł kończył już wianie. Osobno leżały plewy, a osobno czyste zboże. Gospodarz mocno się zdziwił:

  • Józku, chyba masz podpisany kontrakt z siłami nieczystymi. No, no... żeby tak szybko taką robotę wykonać.
  • Ej gospodarzu. Co to dla mnie. Młody jestem, mam dużo siły. Gospodyni dobrze mnie karmi, to i chęci są. A skoro żeśmy skończyli już swoją robotę, to może poszlibyśmy zarobić coś we dworze.

Gospodarz chętnie przystał na to. Bo faktycznie w gospodarstwie wszystko było już zrobione. A każdy nowy grosz przydałby się bardzo.

Tak też zrobili. Najęli się we dworze do młócenia zboża.

  • A jeśli chodzi o zapłatę, to nie dam wam pieniędzy. Zapłacę wam w naturze. Czy wystarczy worek zboża? – spytał się dziedzic gospodarza.
  • Panie dziedzicu, to niewiele za tak ciężką pracę – oponował chłop.
  • Gospodarzu, zgódź się – poprosił Józek. – Szybko się sprawimy, a i workiem zboża nie ma co gardzić.
  • No dobrze – zgodził się gospodarz.

Wzięli się ostro do roboty. Pracowali tam dzień cały, a końca roboty nie było widać. O zmierzchu wrócili zmęczeni do domu.

  • A warto to było za worek zboża przyjąć tak ciężką pracę? – biadoliła gospodyni.
  • Damy radę. A wy jeśli można prosić, uszyjcie na jutro worek. Ale tak duży worek jak ta izba – rzekł na to diabeł.
  • A po co ci taki wielki worek? – zdziwił się gospodarz.
  • Nie pytajcie, tylko zróbcie tak, jak mówię.

Pracowali u dziedzica jeszcze przez cały tydzień. W tym czasie gospodyni uszyła wielki worek, który zabrali ze sobą do folwarcznej stodoły. Przez pół dnia pakowali w niego zmłócone i oczyszczone zboże. Po zakończeniu tej pracy okazało się, że dziedzicowi została tylko czwarta część zmłóconego zboża. Wziął diabeł worek na plecy i ciągnął go za sobą. Służba folwarczna szybko dała znać dziedzicowi o tym co się stało.

  • Ej, ty przybłędo!!! Kradniesz moje zboże! – krzyczał rozsierdzony dziedzic.
  • Panie ja odbieram tylko naszą zapłatę. Za tę pracę mieliśmy dostać worek zboża – wyjaśnił Józek Kusiciel.
  • Ależ to rozbój!! Zabraliście mi większość zboża ..... To niesprawiedliwe! – złościł się dalej dziedzic.
  • A jest sprawiedliwym wynagradzać workiem zboża za tak ciężką pracę? – spytał gospodarz.

Diabeł nie słuchał tego, co mówił dziedzic. Zabrał załadowany worek i udał się w stronę wsi. Dziedzic wiedział, że nie będzie mógł nic na to poradzić. Nie chciał się jednak pogodzić z porażką. Postanowił wypuścić na nich swojego byka. Było to ogromne zwierzę. Wszyscy z okolicy go znali, bowiem zasłynął niechlubnie, jako byk-morderca. Poturbował mocno trzech pachołków zajmujących się bydłem, a nawet jednego zabił.

  • Wypuszczę na nich tego byka. Już on wybije im z głowy okradanie mnie – pomyślał dziedzic.

Po czym rozkazał swoim ludziom go wypuścić. A że worek był koloru pomarańczowego, byk zaraz się nim zainteresował. Ruszył pędem za odchodzącym Kusicielem. Diabeł się odwrócił, położył worek, a sam złapał nadbiegające zwierzę za rogi, a następnie bez trudu powalił na ziemię. Po czym wziął byka na plecy i wraz z workiem przyniósł do zagrody gospodarza.

Wieść o tym wydarzeniu rozeszła się z prędkością błyskawicy. Ludzie dużo gadali o dziwnym pachołku i o wzrastającym bogactwie chłopa. Dziwnym też się wydawało, że Józek Kusiciel nie jeździ wraz ze swymi gospodarzami do kościoła. Domyślano się w tym działania sił nieczystych. A i gospodarz martwił się, że Józek nie chce się z nim modlić. Ale diabeł znalazł zawsze jakieś usprawiedliwienie. A to krowa się cieliła, a to koń zachorował. Innym razem kuna podchodziła pod kurnik i tak jakoś się odwlekało.

  • Nie mogłem skusić biednego, łatwiej mi będzie skusić bogatego – kombinował sobie tymczasem diabeł.

I dalej ciężko pracował w gospodarstwie. Powodziło im się coraz lepiej. Gospodarz dokupił nawet trochę ziemi. Przybywało trzody chlewnej i krów. Myślano nawet o kupieniu drugiego konia. Aż tu pewnego dnia mówi diabeł do gospodarza:

  • Zróbmy trochę wódki ze zboża, które dostaliśmy od dziedzica.
  • Jeśli umiesz to zrób, przecież tak naprawdę to ono jest twoje.

Diabeł szybko zabrał się od roboty. Zrobił bardzo przedni trunek. Takiego to i nawet w karczmie nie mieli. Gospodarz jednak nie chciał sam próbować. Natomiast częstował nim swoich gości i znajomych. Wszyscy bardzo chwalili wyrób Józka. Aż wreszcie któregoś deszczowego dnia, gospodarz dał się skusić diabłowi:

  • A napiję się tego wspaniałego trunku. Wypada go chociaż spróbować.

Diabeł szybko napełnił puste szklanki i kusił do picia. Chłop wypił, a że nie był przyzwyczajony do picia, to zaraz się upił. Diabeł zaczął go próbować:

  • A powiedzcie gospodarzu, że ciężki żywot człowieka na tej ziemi, ciągle praca i praca ....
  • O tak, prawdę mówisz. Dzić pierwszy raz tak siedzimy i odpoczywamy – zgodził się.
  • Źle coś ten Bóg urządził świat – drążył dalej diabeł.
  • Ale przecież jest niedziela – zaprotestował gospodarz – dzień odpoczynku.
  • Jaki to odpoczynek – zaprerzył się diabeł. – A to przy bydlętach trzeba robić, świnie, ptactwo nakarmić. Co to za wolny dzień.

I dalej tak sobie popijali. Chłop już był nieźle pijany i zaczął tracić kontrolę nad tym, co mówi:

  • A niech to szlag trafi .....   byle jaki porządek na tej ziemi. Boga to wina, że tak świat źle urządził – zaczął bełkotać.

Diabeł z radości aż zatarł ręce, że udało mu się skusić gospodarza, aby zbuntował się przeciw Bogu. Złapał gospodarza za kołnierz i zabrał ze sobą do piekła.

W ten sposób udało mu się pomyślnie wypełnić swoją misję. Mówią, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A my musielibyśmy dodać: to poślę wódkę, która wiele złego czynić potrafi.

Oddaj swój głos:
(14)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...