Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

19.B. USA Agnieszka Gomuła D

7 listopada 2015,

USA

Patchogue, Suffolk, New York

dorosły

 

KUŚMITY, KUŚMITY

 

Jak to w bajkach bywa, biedna sierotka ma niedobrą macochę. Tak i w naszej bajce. Mała Małgorzatka została sama ze swym ojcem. Niebawem ojciec ożenił się ponownie i dziewczynka miała nie tylko złą macochę, ale i niedobrą siostrzyczkę. Żyli tak ze sobą już rok cały. Macocha pomiatała mężem, a on wykonywał wszystko to, czego zażądała.

  • Po co nam ta twoja Małgorzatka w domu – zaczęła któregoś dnia. – Tylko zawadza. Nie ma z niej żadnego pożytku. Lepiej niech idzie gdzieś na służbę. Będzie jednej gęby mniej do żarcia a i może zrobi jakieś pieniądze.
  • Ale gdzie ona na służbę do obcych – bronił jej biedny ojciec. – Toż i tu jest dla niej praca. Sama przecież widzisz, że pracuje ponad swoje siły – dodal nieśmiało. – Przecież źle się nam nie powodzi. Twoja córeczka może się chować w dostatku – po czym spojrzał z żalem na córkę macochy pięknie ubraną, jedzącą smaczne łakocie i wylegującą się na przypiecku.
  • Co tam staruchu będziesz mi gadał byle co. Łachmaniarzy wzięłam na swoją udrękę. Chałupina ledwo stoi, parobek leniwy, a córuchna nie lepsza – rozsierdziła się kobieta. – Niech mi jutro z rana wyrusza! I to bez gadania! – dodała ostro.

Biedny chłopina pokiwał głową, spuścił wzrok, nie śmiąc spojrzeć w oczy kochanemu dziecku. Małgorzatka nie robiła mu wyrzutów.

  • Skoro taka wola pani macochy– rzekła smutno – to pozwólcie ojcze, że poszukam sobie służby.
  • Gdybym się nie ożenił – pomyślał mężczyzna – żyli byśmy sobie dostatnio i szczęśliwie. A tak to moje własne dziecko żyje w poniwierce, gdy obce ma tu jak u Pana Boga za piecem. Ciężki los zgotowałem mojej sierocie. Ale może teraz i dla niej lepiej iść z tego domu – rozmyślał dalej tuląc główkę Małgosi. – Może znajdzie służbę u dobrych ludzi, gdzie i zje dobrze i traktowana będzie przyzwoicie.

Z samego rana przed domem gospodarza podczas rozstania ojca z sierotką, popłynęło dużo łez. Nie trwało to jednak długo, bo macocha zaraz wezwała swego męża do pracy w gospodarstwie. Dziewczynka wyruszyła w drogę. Ubrana była skromnie, w ręku miała niewielki węzełek.

Szła przez dzień cały. Minęła kilka wsi, w których nie było dla niej pracy. Noc zastała ją w lesie. Błąkała się długo, aż ujrzała z daleka światło. Ucieszyła się bardzo, bo bała się nocować w lesie wśród groźnych wilków, których głosy słyszała po drodze. Szybkim krokiem udała się w stronę migoczącego źródła światła. W ten sposób dotarła do niewielkiej chatki. Zapukała i usłyszała miły głos, który zapoprosił ją do środka.

Gospodarzem chatki okazał się młodzieniec, bardzo strojnie a zarazem dziwacznie ubrany. Nosił bowiem czapkę, która okrywała uszy, przy czym wystawały z niej dwa czubki na podobieństwo rogów.

Zdrożona dziewczynka, bez zaproszenia, przysiadła na stołku. Młodzieniec wypytywał ją o przyczynę tak późnej wędrówki po lesie. Małgorzatka opowiadała mu wszystko o swoim losie, pytając czy nie wie, gdzie może znaleźć służbę.

  • Jutro nad tym pomyślimy – odpowiedział młodzieniec. – Natomiast teraz ...- wstał i ukłonił się przed dziewczyną. – Kuśmity, kuśmity ... chodź panna ze mną tańcować.

W tym momencie dziewczyna zawstydzona, skromnie opuściła powieki i w miejscu gdzie powinny być jego buty, zobaczyła kopyta. Spojrzała jeszcze raz na młodzieńca i domyśliła się, że czapka kryje dwa diabelskie rogi. Rozpoznała w młodzieńcu wysłańca piekieł, który kusił zagubione w lesie osoby, aby potem zabrać je ze sobą do piekła. Zlękła się bardzo, ale nie chciała, aby poznał po niej, że zna jego tajemnicę.

  • Jak ja mam z tobą tańcować, skoro nie mam sukienki – odrzekła wymijająco.

Diabeł w jednej chwili przyniósł jej piękną suknię szytą złotą nitką.

  • Kuśmity, kuśmity chodź panna ze mną tańcować – kusił dalej.
  • Jak mam tańcować, gdy nie mam balowych pantofelków – odpowiedziała Małgorzatka.

I tym razem diabeł sprawił się szybko. Pantofle, które przyniósł były tak piękne, że dziewczyna na chwile zapomniała o niebezpieczeństwie.

  • Kuśmity, kuśmity chodź panna ze mną tańcować – poprosił.
  • Nie mam kapelusza.

Diabeł przyniósł kapelusz i dalej prosił:

  • Kuśmity, kuśmity chodź panna ze mną tańcować.
  • Nie mam rękawiczek.

W ten to sposób diabeł przyniósł rękawiczki, następnie torebkę ze złotymi monetami w środku, złotą biżuterię ze szlachetnymi kamieniami, które warte były całą fortunę. Diabeł wciąż nie ustępował:

  • Kuśmity, kuśmity chodź panna ze mną tańcować.

Dziewczyna nie wiedziała już sama, co tym razem ma wymyśleć. Spojrzała na brudną podłogę i rzekła:

  • Dobrze, będę z tobą tańcowała, ale najpierw musisz umyć podłogę.

I dała mu sitko do noszenia wody ze studni. Diabeł kursował tak od studni do domku. A że po drodze wszystka woda mu wyciekała, to mycie podłogi przeciągnęło się aż do świtu. Po czym, gdy zapiał pierwszy kur zniknął. Dziewczyna szybko zebrała w węzełek wszystkie rzeczy dane przez diabła i wróciła z nimi do domu. Jakie było zdumienie macochy, gdy zobaczyła, czego dorobiła się jej pasierbica przez jeden dzień na służbie.

  • I ty musisz iść córeczko na służbę – rzekła do dziewczyny leniwie siedzącej na przypiecku.

Córeczka macochy skrzywiła się i odburknęła:

  • Sama możesz iść. Mnie się nie chce.
  • Ależ córeczko przejdziesz się tylko do lasu a jutro wrócisz z pięknym odzieniem i drogą biżuterią. Będziesz bogata! Wydasz się za najbogatszego chłopca ze wsi i nic nie będziesz musiała robić. Wszystko zrobi za ciebie służba – namawiała starucha. – Idź kochanie.
  • No dobrze, pójdę – zgodziła się dziewczyna, którą bardzo nęciły bogactwo i wygoda.

Przebyła tę samą drogę co Małgorzatka. Dopiero w nocy ujrzała światełko i z radością udała się w jego kierunku. Przywitał ją ten sam młodzieniec i od razu rzekł:

  • Kuśmity, kuśmity, chodź panna ze mną tańcować.

Dziewczyna spojrzała na niego i śmiało zażądała:

  • Nie mam pięknej sukni balowej przetykanej złotą nitką.

Diabeł szybciutko przyniósł suknię, taką samą jak dostała Małgorzatka. Dziewczyna ubrała się z radością.

  • Kuśmity, kuśmity, chodź ze mną panna tańcować – ponowił zaproszenie młodzieniec.
  • Nie mam złotych pantofelków.

Diabeł przyniósł na żądanie dziewczyny torebkę, rękawiczki, złotą biżuterię, złote monety. Po czym dalej kusił:

  • Kuśmity, kuśmity, chodź panna ze mną tańcować.
  • Dobrze, będę z tobą tańcowała, ale najpierw musisz umyć podłogę. – i podała mu wiadro.

Diabeł szybko się uwinął i gdy podłoga błyszczała z czystości, zawołał:

  • Kuśmity, kuśmity, chodź panna ze mną tańcować.

Dziewczyna niczego już nie potrafiła wymyśleć, aby z diabłem nie zatańczyć, więc podała mu rękę. A diabeł złapał ją i zaczął tak szybko tańczyć, tak wirować, że aż dziewczynie tchu zabrakło. Diabeł złapał ją za głowę i zabrał ze sobą do piekła.

Od wyjścia dziewczyny z domu minęło już wiele dni. Próżno macocha czekała na swoją córuchnę. Wkrótce wyruszyła w poszukiwanie swojego ukochanego dziecka. Ale do tej pory jeszcze nie wróciła. Może spotkało ją to samo co córkę?

A co się działo z Małgosią i jej ojcem? Otóż żyli szczęśliwie. Małgosia wkrótce wyszła za mąż za bogatego, a przy tym bardzo przystojnego i mądrego chłopca. Działo się im dobrze, bo przecież nie bali się pracy i umieli zarobić na swoje utrzymanie.

Wkrótce pojawiło się potomstwo. Mieli dużo ładnych i zdrowych dzieci, które bardzo kochali. Nigdy też nie zapomnieli o innych dzieciach, którym powodziło się trochę gorzej.

Oddaj swój głos:
(15)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...