Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

17.B. PL Regina Sobik D

7 listopada 2015,

Polska

województwo śląskie/ powiat rybnicki/Świerklany

dorosły

 

 

O Burku, który dbał o porządek na wiejskim podwórku

Na wiejskim podwórku zrobiło się cicho i słychać było tylko lekki szum silnika dziwnego stwora, który przyjechał wypić brudną wodę z takiego betonowego zbiornika do swojego brzucha.

- A nie mówiłem widzicie jego brzuch jest już pełny zawołał Burek Uwaga! Odsuńcie się, bo zaraz odjeżdża.

- A dokąd zamiauczał kotek siedzący na płocie, który od dłuższej chwili obserwował całe te wydarzenie.

- A na Oczyszczalnię zaszczekał Burek.

- Na Oczyszczalnię! zawołało jednogłośnie zdziwione ptactwo - Co to takiego ta Oczyszczalnia? Burku wytłumacz nam skoro jesteś taki mądry.

- Spokojnie zaraz opowiem odparł Burek. Pamiętacie ten dzień, kiedy lis zakradł się do kurnika.

- Ko, ko, ko, ko zagdakały przerażone kury - Ani nie wspominaj.

- W tym to właśnie dniu pobiegłem za lisem i wiecie, co chyba zgubiłem trop. Widać, że lis był sprytniejszy ode mnie. W drodze powrotnej znalazłem się koło takich dużych okrągłych zbiorników wody. Miały takie duże łopatki i cały czas się kręciły. Co prawda nie wiem dokładnie, na czym to polega, ale podobno tak się oczyszcza brudną wodę, którą przywożą te stwory. Ludzie nazywają ich beczkowozami. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki takim beczkowozom, które zbierają wszystkie ścieki z gospodarstwa i wożą je na Oczyszczalnie chroniona jest nasza przyroda. Jeżeli chcecie coś więcej wiedzieć o ochronie przyrody przyjdźcie pod wieczór do ogrodu to wam opowiem.

– Ciekawe, co też to ma do powiedzenia ten nasz Burek.- westchnęło słoneczko nim skryło się za chmury. Na pewno przyjdę posłuchać, bo przecież mnie tak jak i wszystkim zależy na tym by ten dom jakim jest nasza ziemia był ładny i posprzątany. Zbliżało się południe i na wiejskim podwórku panowała błoga cisza. Od czasu do czasu słychać było gdakanie kur znoszących jajka. Burek położył się obok budy, gdy nagle powietrze przeszył głośny warkot silnika.

- No nie nie wierzę przyjechała śmieciarka młodsza siostra beczkowozu. Ciekawe czy Gospodarz pamiętał - pomyślał pies i pobiegł w kierunku komórki - Uf !..są zamruczał pod nosem.

Przed komórką stały ustawione w jednym szeregu różnokolorowe plastikowe worki.

- Widzę, że ten nasz Gospodarz to jednak porządny człowiek dba o swoje środowisko i pamięta o segregacji odpadów ucieszył się Burek -To nie to, co te te te zbiry, co wrzucili nam na podwórko śmieci. Zadowolony piesek merdając ogonem pobiegł w kierunku budy. Położył się cichutko rozmyślając o tym jak by to opowiedzieć współmieszkańcom podwórka o tym jak dbać o porządek. Przecież stawką jest nie tylko zdrowie, ale i życie każdego z nich. Tymczasem śmieciarka odjechała a na wiejskim podwórku życie toczyło się dalej cicho i spokojnie. Kaczka ze swoimi dziećmi poszła nad sadzawkę. Kogut drzemał w kurniku a kotek zaszył się gdzieś na strychu. Tylko biedny Burek nie mógł zasnąć myśląc to tym, co go czeka wieczorem.

- Hau, hau dam radę zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby im przekazać to, co usłyszałem od Gospodarza. Przecież jestem jego prawą ręką, a raczej łapą zamruczał. Tymczasem na wieży kościelnej dzwon obwieścił południe. Zmęczony Gospodarz wrócił z pola.

- W takim upale nie da się pracować, odpocznę trochę zjem coś a potem znowu do pracy powiedział do żony zajętej przygotowaniem obiadu.

- Ho! ho! ho! widzę, że zabrano worki zgodnie z harmonogramem. Nie ma to jak porządna firma dodał udając się na ławkę pod gruszą, żeby w jej cieniu, chociaż chwilę odsapnąć. Tymczasem i Burek zmęczony rozmyślaniem zapadł w krótki sen. Obudziło go lekkie skubnięcie. Gę !gę! gę! ratunku! pomocy! ratunku! obok stała Skrzydłopiórka gąska sąsiadów gęgając w niebogłosy. Chociaż pies nie przepadał za jej towarzystwem tym razem wystraszył się na dobre.

- Co jest ? zawarczał groźnie.

- Tam gę! gę! Gę! przy miedzy za domem Wojtuś skaleczył sobie nogę. Teraz siedzi samiuteńki i płacze tak go boli gę! gę! gę! Pomóż, proszę gęgała gąska sąsiadów.

- Dobra prowadź odburknął Burek i pobiegł za ptakiem. Tuż za domem na miedzy siedział malec sąsiadów.

- Au! au !au! – szlochał - au!! -Już dobrze hau! hau! hau! Burek zwrócił się do chłopca - a ty gąsko przypilnuj malucha ja biegnę po pomoc.

- Gę, gę, gę, ale ja się boję. - Zaraz wrócę tylko sprowadzę pomoc odezwał się Burek i w te pędy pobiegł do ogrodu gdzie wypoczywał zmęczony Gospodarz.

- Hau, hau, hau, zaszczekał. Pan bardzo się zaniepokoił znał bowiem swojego pupila na tyle dobrze, żeby się zorientować, że coś nie jest w porządku.

- Prowadź piesku powiedział i pobiegł za Burkiem. Znalazłszy chłopca zaniósł go do domu opatrzył ranną nóżkę, a mądremu psu w nagrodę za dzielną postawę podarował kość.

- Nie wiem, co by się stało gdyby nie ty piesku powiedział.

- A tak to trzeba znaleźć i ukarać tego, co wyrzucił rozbite szkło na miedzę. Nie tylko, że naraził chłopca na niebezpieczeństwo, ale jeszcze mogło się to skończyć wielką tragedią - dodał Gospodarz - Trawa strasznie sucha wystarczyło tylko, żeby słoneczko bardziej przygrzało i pożar gotowy.

- Co ja słyszę odezwało się słoneczko wychodząc za chmury. Skąd ja mam wiedzieć, kto gdzieś porzucił rozbite szkło. Moim zadaniem jest ogrzać ziemię tak, żeby wszystkie zboża dojrzały. Przecież za chwilę będą żniwa. Zdenerwowane słoneczko rozświetliło ziemię.- Hau, hau, już wiem, o czym będę opowiadał mieszkańcom podwórka. Muszą wiedzieć jak ważna jest sprawa segregacji odpadów. Przecież szkło to też odpad zamruczał pies kładąc się obok budy. Tymczasem słoneczko wędrowało sobie spokojnie po niebie ogrzewając owoce w sadach, łany zbóż na polach, żeby pięknie dojrzały i zupełnie zapomniało o przykrym zdarzeniu.

- Ho, ho, ho zbliża się wieczór muszę pędzić do ogrodu i posłuchać Burka - postanowiło.               W ogrodzie pod drzewem zebrali się mieszkańcy podwórka kaczka z kaczątkami, kotek, kogut z kurami. Brakowało tylko gąski ze swoimi maluchami i Burka.

- Hau, hau, hau zaszczekał pies zziajany - już jestem przepraszam za spóźnienie, ale musiałem pomóc Gospodarzowi zebrać szkło. Jak wam wiadomo dzisiaj mieliśmy przykrą sytuację. Wojtuś zranił sobie nóżkę właśnie o to rozbite szkło, które ktoś wyrzucił przy miedzy za domem. Zatem musimy porozmawiać na ten temat słuchajcie - dodał piesek merdając ogonem.

- Gę, gę gę, ratujcie moje dziecko! - gąska Skrzydłopiórka biegła do stada zebranego w ogródku. Ratunku! pomocy! coś się dzieje z moim maluchem połknął jakiś plastikowy woreczek, a teraz się dusi szybko! nie ma czasu gę! gę! gę!. Cała gromada pobiegła za gąską. Pod płotem pisklę gęsi słaniało się na nóżkach. Z otwartego dziobka wychodził mu kawałek plastikowego worka. Burek widząc, co się dzieje złapał zębami róg cienkiego plastiku i pociągnął tak, że i on i malec przewrócili się na ziemię.

-Uf!!! zagęgała gęś Skrzydłopiórka - Burku dziękuję uratowałeś mojemu maleństwu życie. Obiecuję, że już nigdy nie będę ci przeszkadzać w popołudniowej drzemce.

- Hau, hau nie ma sprawy zaszczekał piesek dumny z tego, że udało mu się uratować malutka gąskę. - a teraz do rzeczy zaszczekał. Podwórkowa grupa mieszkańców usiadła wygodnie na trawie. Tymczasem słoneczko, wyjrzało zza chmury, a słysząc co to się dzieje na podwórku zeszło niżej, żeby podsłuchać o czym też to rozmawiają jego mieszkańcy

- Moi kochani widzieliście przed komórką worki prawda zwrócił się do słuchaczy piesek - Jak zauważyliście każdy worek był innego koloru - dodał - Otóż każdy kolor worka znaczy co powinniśmy do niego zbierać.

- Kuku! ryku! ktoś kto to tak sprytnie obmyślił miał łeb na karku - słusznie zauważył kogut. Tymczasem Burek ciągnął dalej. Widzicie są różne rodzaje śmieci papier, plastiki, szkło białe i kolorowe, metal, opakowania po mleku i sokach, a nawet trawa. Te śmieci trzeba wkładać każde do innego worka inaczej segregować, by chociaż w ten sposób pomóc nie tylko sobie, ale i bezbronnej przyrodzie. Hau, hau, hau, zgadzacie się ze mną zaszczekał pies.

- Kwa, kwa, kwa, kwa a ty od kogo to wiesz​?- zapytała kaczka.

- Od Gospodarza odpowiedział Burek. Wiecie z ludźmi tak już jest, że nie każdy z nich dba o porządek. Ci nieporządni niszczą naszą przyrodę wyrzucając śmieci gdzie się da: do rzeczki, do stawu, do lasu twierdząc, że na segregację brakuje im czasu. A to nie jest wcale tak jak mówią to lenistwo, za które kiedyś przyjdzie im zapłacić. Dobrze, że nie wszyscy tacy są. Przykładem jest nasz Gospodarz, który śmieci segreguje, co więcej uczy swoje dzieci jak mają dbać o porządek. Sam byłem świadkiem jak pokazywał, co do jakiego worka zbierać. I tak plastiki i metal do worka żółtego. Kolorowe szkło do zielonego a białe do białego. Na trawę i chwasty są worki czarne, natomiast niebieskie na papier, tekturę i kartony. Zostały nam jeszcze woreczki czerwone na opakowania z chipsów i zupek. Powiecie, a co zrobić, jeżeli nie mamy worków. I na to też znajdzie się rada, po prostu trzeba się zaopatrzyć w kubły i tu wrzucać śmieci z tym, że nie będą segregowane.

- Kwa, kwa, kwa - zakwakała kaczka - a ja widziałam u sąsiada taki duuuużżży kubeł, do którego robotnicy pracujący przy remoncie domu wrzucali gruz i różne kafle z pieca.

- Hau, hau, hau, nie kubeł a kontener - poprawił ją Burek.

- Masz rację, jak ktoś remontuje dom to przywożą mu kontener i tam wrzucają te wszystkie odpady z remontu.

- Ko, ko, ko - zagdakała Szaropiórka - a co zrobić z starymi lekarstwami czy też termometrami. Przecież te ostatnie są szczególnie niebezpieczne bo, podobno zawierają rtęć.

- Miau, miau, a ty skąd to wiesz zamiauczał kotek, który dotąd siedział sobie cicho na drabinie opartej o jabłoń.

- Słyszałam jak Gospodyni mówiła do swojej córki.

- Acha - odparł kotek.

-Te trzeba zanieść do pobliskiej Apteki odezwał się Burek, bo trzeba wam wiedzieć, że każda Apteka przyjmuje przeterminowane lekarstwa i zepsute termometry dodał.

- Kuku, ryku, kuku, ryku już wiem, co zrobimy zapiał kogut, stworzymy drużyny sprzątające.- Super pomysł!! - zgodnie odpowiedzieli mieszkańcy podwórka.

- Kwa, kwa, kwa ja mogę zbierać plastyki zakwakała kaczka.

- A ja papier odezwała się Szropiórka

- a ja opakowania z chipsów i zupek dodała gąska.

- Hau, hau, jutro zaczynamy, bo już późno trzeba iść do domu. Cieszę się, że wszyscy chcemy pomóc przyrodzie i wiecie, co? - Jak jest porządek i czysto to i lepiej się mieszka, no nie - zaszczekał zadowolony Burek.W odpowiedzi na to zadowolone słoneczko nim skryło się za horyzontem rzuciło na ziemię ostatni słoneczny promyczek.

- I ja też się włączę w ochronę przyrody powiedziało ziewając. - Dobranoc pora na sen.

Regina Sobik

Oddaj swój głos:
(41)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...