Kalendarz » Legionowo

    Brak wydarzeń.

1264. PL Karolina Gertruda Biały wilk

18 października 2014, Legionowo
Polska 
województwo mazowieckie
Legionowo 

kategoria twórcza A

kategoria wiekowa V klasa  

Szkoła Podstawowa nr 8  w Legionowie 

 

 

 

                                                 Biały wilk

 

 

Patrząc na obcego człowieka myślisz, że jest taki sam jak inni ludzie, że w jego życiu nic szczególnego się nie wydarzyło.. Ale to nieprawda. Każdy człowiek, niezależnie od wieku i wyglądu miał w życiu wiele ciekawych historii i przygód. Ja opowiem wam swoją.

14 lutego wyjechałam na kilka dni do przyjaciółki Oliwii, która mieszka na wsi, blisko lasu. Wieczorem namówiłam Oliwię na spacer do lasu z jej psem Bezikiem. Bezik to nieduży beżowy pies bez ogona. Jak zwykle poszłyśmy w to samo miejsce - do Samotnego Drzewa. Wzięłyśmy sanki, na których mogłyśmy usiąść. Samotne Drzewo stało na środku polany. Było oddalone od innych drzew i dlatego nadałyśmy mu taką nazwę. Najwyraźniej uderzył w nie piorun, ponieważ z jednej strony wyglądało jakby sporą część odcięto nożem. Była zima drzewo i nie miało liści.

            Usiadłyśmy na sankach pod drzewem i zaczęłyśmy rysować na kartkach, które ze sobą wzięłyśmy. Bezik biegał za rzucanymi przez nas raz po raz patykami. Nagle przestał. Zatrzymał się i patrzył gdzieś w las. Oliwia zachowywała się tak samo, co mnie bardzo zdziwiło. Nagle zobaczyłam, o co chodzi. Na polanie stał pies. Nie taki zwykły, ale wielki, niemal wielkości kuca. Przypominał wilka, ale nie miałam pewności, czy to rzeczywiście był wilk. Zwierzę było tak białe, że nienaruszony śnieg wydawał się być szary. Pobiegł w las. Coś mną kierowało i pobiegłam za nim. Czułam do niego zaufanie, choć nie wiedziałam, dlaczego…

Oliwia i Bezik szli najwyraźniej zdziwieni tym, że id za mną . Miałam wrażenie, że nie szli z własnej woli, nie wiem, ale ja szłam, bo chciałam. Biały wilk zatrzymał się gdzieś w lesie przy dziwnej róży, która rosła mimo zimy. Róża z jednej strony była biała, a z drugiej czarna.

- Niczego nie rozumiem- powiedziała Oliwia, drżącym głosem patrząc na różę.

- To portal - wyjaśnił wilk- do mojego świata. Każdy człowiek ma tam swoje zwierzę, najbardziej do niego podobne, z których większość nie jest dla was realna. Nazywam się Snowie i jestem strażnikiem. Nie mam pana… – dodał wilk ze smutkiem. - Możecie zabrać „swoje” zwierzęta do ludzkiego świata. Każde z nich spełni trzy życzenia. Różę przesadzimy w doniczkę i damy wam, żebyście mogły do nas przychodzić. Dotknijcie białej strony róży.

- Dobra - powiedziałyśmy i dotknęłyśmy delikatnego krzewu róży.

Otworzyłam oczy i byłam w innym świecie. Było lato. Na polanie stały chatki, w których mieszkały magiczne zwierzęta. Snowie zaprowadził nas do piątej chatki na ulicy Piątkowej (tam mieszkał mój zwierzak). Od razu poznałam, który jest mój. Leżał na podłodze i spał. Kiedy weszłyśmy, otworzył swoje wielkie błękitnoszare oczy. Moim zwierzakiem był irbis, czyli biała pantera! Była idealnego wzrostu, żebym mogła na niej jeździć. Tak samo biała, jak Snowie, w czarne jak węgiel cętki. Miała wielkie, białe skrzydła. Zwróciłam uwagę na wiszące na ścianie siodło w kolorze wody otaczającej rajską wyspę.

- Jestem Luna - odezwała się pantera - a ty?

- Karolina - odpowiedziałam.

Szybko okazało się, że Luna, podobnie jak ja, miała wielkie poczucie humoru. Władała mocami zimy.

Teraz poszłyśmy z Luną zobaczyć zwierzaka Oliwii, Bellę. Bella mieszkała w chacie dużej jak stodoła pod numerem 64, więc musiałyśmy się trochę przejść. Gdy weszłyśmy do środka, odgadłam od razu, dlaczego chata była taka ogromna. Przy ścianie siedział wielki czarny smok, a obok niego leżało coś, co wyglądało jak wielka osmalona, wciąż dymiąca książka. Bella patrzyła na nią, jakby to było największe zło świata.

- Co ty znowu zrobiłaś? - zapytała Luna Bellę. Najwyraźniej też były przyjaciółkami jak ja z Oliwią.

- To, co się należało tej głupiej książce!- zawołała ze złością Bella- znowu na końcu było „ciąg dalszy nastąpi”! To okropne.

- Dlatego ją spaliłaś…- powiedziała Luna z ironią przewracając oczami.

Próbowałam wyglądać poważnie, ale w środku dusiłam się ze śmiechu. Bella wyglądała tak poważnie… Potrafiła ziać ogniem, latać, miała piękne zielone skośne oczy, czarne lśniące na złoto łuski, ale była humorzasta i łatwo ją było zdenerwować, czyli.. była idealną towarzyszką Oliwii. W tej chwili pomyślałam o Beziku. Gdzie on się podziewał?…

Odpowiedź sama nadeszła. Wielki (jakoś na dwa metry) beżowy pies bez ogona podbiegł do Oliwii.

- Bezik koniec z ciasteczkami dla psów!- powiedziała i odwróciła się do mnie – Zobacz jak przytył!

Teraz już nie wytrzymałam. Nieopanowanego ataku chichotu przecież nie da się powstrzymać. Bezik chyba nie do końca zrozumiał żart. Widać było, że jest smutny. Byłam pewna, że gdyby miał ogon, nie merdałby teraz.

            - Ja tylko żartowałam- pocieszyła go Oliwia, co najwyraźniej poskutkowało.

            - To dobrze, bo mam wielką ochotę na ciastka- powiedział nieoczekiwanie Bezik.

To przekroczyło nasze największe oczekiwania. Gadający Bezik!

            - Ty mówisz!- zawołałyśmy jednocześnie.

Bezik chyba się nie przejął naszym zaskoczeniem.

            - Jasne, że mówię, jak zawsze, to wy dopiero teraz odpowiadacie! -  powiedział.

            - Nie, mówisz pierwszy raz w życiu- przekonywała go Oliwia.

            - JA mówię od zawsze, ale WY nigdy nie odpowiadacie !- powtórzył Bezik.

Zanim Oliwia odpowiedziała, ja to zrozumiałam.

            - On naprawdę mówił od zawsze- zrozumiałam.- W formie szczekania.

            - Taaaa… To możliwe – powiedziała Oliwia.

Zaczęłam się zastanawiać nad pewną rzeczą.

            - Ale jak mamy wziąć Lunę i Bellę do domu, skoro są takie wielkie?

            - Potrafimy się zmniejszać…- powiedziała Bella-…a dokładnie mówiąc przemieniać w inne znane wam zwierzęta.

Więc nie miałam już żadnych pytań. Przyszedł Snowie.

            - Mam to, czego szukałem- Snowie miał piękny naszyjnik ze srebra przeplatany błękitnymi wstążkami z klepsydrą.

Snowie stanął przed nami. Oczy mu się zaświeciły i zaczął coś mamrotać. Po jakimś czasie ucichł. Z klepsydry przesypało się trochę piasku.

            - No i jak się czujecie?- pytanie Snowie’ego bardzo nas zdziwiło.

            - A dlaczego się pytasz?- zapytała Oliwia.

            - Bo dałem wam moce - powiedział.

            - Jakie?- zapytałyśmy.

            - Ty - wskazał na Oliwię - masz moc ognia. A ty - wskazał na mnie - moc zimy. Obie możecie rozmawiać ze zwierzętami Spójrzcie na swoje ręce.

    Spojrzałam. Na ręce miałam znak przedstawiający księżyc. Zerknęłam na Oliwię, ona miała znak przedstawiający kwiat. Już wiedziałam, o co chodzi. Imię Luna oznacza księżyc, a Bella to znaczy piękna, a przecież kwiaty są piękne. Machnęłam ręką na gałąź leżącą na ziemi - natychmiast zamarzła.

            Można się domyśleć, co było dalej. Skakałyśmy z radości i testowałyśmy moce. Wreszcie powróciłyśmy do naszego świata. Luna zamieniła się w białego kotka w panterkę, a Bella w…jaszczurkę! Snowie pozostał wilkiem, a ja i Oliwia ciągle miałyśmy swoje moce i nadal rozumiałyśmy mowę zwierząt.

            17 lutego przyszedł czas na życzenia. Miałyśmy mieć po trzy. Siedziałyśmy w pokoju i marzyłyśmy, żeby rodzice Oliwii nie zobaczyli, że rozmawiamy z jaszczurką i kotem.

            - Najpierw ty, Oliwio. Powiedz, czego sobie życzysz? - zapytała jaszczurka Bella.

            - Może niech zacznie Kara.

            - No, więc, czego ty chcesz?- zapytała Luna-kot.

            - Moje pierwsze życzenie to mieć zaczarowany ołówek i gumkę.

Nagle koło mnie pojawiło się to, czego chciałam.

- Moje drugie życzenie to mieć nieskończoną ilość życzeń, ale maksymalnie jedno na pół godziny, chyba, że w naprawdę koniecznej sprawie. Przy tym nie wolno ci spełniać głupich lub niebezpiecznych życzeń. A trzecie życzenie to przenosić rzeczy siłą woli. Teraz użyję tego jednego przydzielonego na każde pół godziny: chcę mieć moc wykrywania sarkazmu.

Stało się wszystko, czego chciałam. Ołówek i gumkę schowałam do kieszeni. Najbardziej niewykrywalny sarkazm wykrywałam, robiłam rzeczy siłą woli i mogłam mieć jedno życzenie na pół godziny.

            - Twoja kolej, Oliwio -powiedziała Bella.

            - Ja chcę czytać w myślach. Moje drugie życzenie to mieć armię smoków, która będzie robić, co zechcę. Moje trzecie życzenie to zamieniać się w nocną furię z „Jak wytresować smoka*”.

Marzenia mojej przyjaciółki także się spełniły. A ja szybko nabazgrałam na kartce papieru Oliwię czytającą moje myśli i przekreśliłam szkic. Rysowałam  oczywiście magicznym ołówkiem. Co dzień korzystamy z naszych magicznych mocy, świat jest śmieszniejszy, a zarazem inny, ciekawszy, gdy niemożliwe staje się możliwe…

Jak sami widzicie, drodzy czytelnicy, dziwne z nas nastolatki. Nie wiem tylko do końca, czy to wszystko prawda, czy może to tylko nasza nazbyt wybujała fantazja… Jak myślicie?

 

 

 

* „Jak wytresować smoka” to taki film.

Oddaj swój głos:
(117)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...