Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

1115. PL Stanisław Seklecki Wilk i lisica

17 października 2014,
Polska 
województwo mazowieckie 
Warszawa

kategoria twórcza B

kategoria wiekowa  IV klasa

Społeczna Szkoła Podstawowa nr 10 STO im. kard. Stefana Wyszyńskiego

04-175 Warszawa

Ostrobramska 72

nauczyciel: Małgorzata Białek

 

Wilk i lisica

Bajka ludowa

            Nad Gopło przyszła sroga zima. Wody jeziora wyjątkowo wcześnie skuł gruby lud. Śnieg zasypał lasy. Siarczyste mrozy nie odpuszczały. Ciężka zima nie dawała ludziom
i zwierzętom spokojnie żyć. Zwierzęta w tak srogich warunkach miały problemy, żeby znaleźć pożywienia. Chodziły głodne i smutne.

            Zbliżała się Wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Nad Gopło przyjechało mnóstwo ludzi by łowić ryby na świąteczny stół.   Wykuli przeręble, aby łowić w nich ryby i czerpać wodę do picia. Szczęście im dopisało. Złowili bardzo dużo ryb. Święta zapowiadały się pysznie. Zadowoleni ludzie załadowali ryby do sań i udali się do domów.

            Całe zdarzenie obserwował siedząca w zaroślach nad brzegiem jeziora sprytna
i przebiegła lisica. Na widok płotek, szczupaków, linów i sumów ciekła jej ślinka, a rudy ogonek zamiatał radośnie śnieg.

            - Jak by się dobrać do tych pyszności? – myślała ruda cwaniaczka.

Nie mogę pozwolić, żeby ludzie odjechali, a mnie nie dostało się nic – martwił się rudzielec.

Lisica obmyśliła sprytny plan. Kiedy ludzie ruszyli w drogę powrotną do domu, wybiegła zza krzaka i chwyciła za płozy sań.  Zadowoleni z udanych połowów ludzie nie widzieli, że mają jeszcze jednego pasażera. Ruda spryciara zrzucała ryby na drogę. Kiedy doszła do wniosku, że  ma ich wystarczająco dużo zeskoczyła z sań.

            Okazało się, że lisica ma kolejny problem: nie ma w co pozbierać ryb.

Nieopodal na wzgórzu stał młyn.

Lisica głośno pomyślała – tam pewnie znajdę jakiś worek i poszła do młyna.

Młynarz i wszyscy robotnicy byli bardzo zajęcia, bo chcieli zmielić jak najwięcej mąki na święta. Chytruska ukradła jeden worek po mące. Pozbierała ryby do worka. Usiadła pod lasem, żeby rozpocząć ucztę. Wysypała ryby na wielki stos i zaczęła jeść.

            Skrajem lasu szedł wilk. Zwierzę było głodne, wychudzone i padało ze męczenia. Futerko miało wyliniałe, a z ogonka został jedynie cienki sznureczek. Kiedy zobaczył lisicę siedzącą obok tak dużej ilości ryb, to oniemiał.

            - Kumo skąd macie tyle ryb ?– zapytał wilk słabym z głodu głosem.

- Nałowiłam sobie – odparła lisica.

- A jak żeś kumo to zrobiła? – spytał wilk.

- Prosto i łatwo. Wsadziłam ogon do przerębla, poczekałam, poczekałam i tyle ryb nałowiłam -  odpowiedziała ruda kumoszka.

- Dałabyś mi ,choć jedną rybkę? Jestem taki głodny, słaby, schorowany – prosił wilk.

- Kumie, sam sobie nałowisz, to nic trudnego. Zobacz ja dałam radę i tyle ryb nałowiła. Dla ciebie to żaden problem – stwierdziła podstępna lisica.

- Święta racja kumoszko. Sam sobie nałowię – powiedział wilk.

            Wilk poszedł nad jezioro. Zobaczył przerębel i pomyślał to moja szansa. Zwierzak wsadził ogon do przerębla i czekał. Mróz był straszliwy. Wilk siedział na lodzie i marzł. Czuł, że ogon mu zaraz odpadnie. Nie złapał ani jednej ryby. Już nie miał siły siedzieć, ale głód był silniejszy.

            Żebym tak złapał, choć jedną rybkę – marzył wilk.

            Nad jezioro przyszły kobiety z wiadrami, by nabrać wody do picia. Zobaczyły wilka siedzącego przy przeręblu. Kobiety zaczęły krzyczeć. Chwyciły za kije i zaczęły bić wilka. Kum lisicy próbował uciec, ale ogon mu przymarzł. Zwierzę wyło z bólu.

Kobiety nie przestawały go bić. Wilk urwał cienki ogonek i uciekł.

            Tymczasem lisica ucztowała. Zjadła wszystkie ryby. Włożyła głowę do worka, żeby zobaczyć, czy nie została tam jeszcze jedna płotka. Ryby w worku nie było, ale za to chytruska pobrudziła sobie głowę mąką. Zadowolona lisica z pełnym brzuchem odpoczywała pod sosną. Jej rude futerko lśniło w słońcu.

            Przerażony wilk przybiegł do lisicy. Miał rozbitą głowę, urwany ogon i poszarpane, zakrwawione futro. Głodny, poraniony zwierz ledwo stał na nogach. 

            Zobaczcie kumo, co mi zrobili – powiedział wilk. Nie złapałem, ani jednej rybki, a źli ludzie pobili mnie, aż do krwi.

- Oj, kumie, a mnie zabrali wszystkie ryby i pobili, aż do mózgu – płakała lisica.
- Zobacz - pokazała pobrudzoną mąką głowę. 

- Kumo dasz radę dojść do domu ? – spytał wilk

- Oj, chyba nie mój drogi przyjacielu – odparła kłamczucha.

- To, choć cię poniosę – zaproponował wilk.

- Dzięki ci kumie – powiedziała lisica i skoczyła na grzbiet rannego zwierzęcia.

Kiedy już przeszli znaczy kawał drogi, lisica powiedział: bity niebitego niesie.

- Co kumoszko mówisz ? – zapytał wilk.

- Mówię, że bity bitego niesie - powiedziało rude przebiegłe zwierzę i uśmiechnęło się  pod nosem. 

 

 

 

 

 

 

Oddaj swój głos:
(9)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...