Kalendarz » Serock

    Brak wydarzeń.

1058. PL Natalia Barska Jadwisińska złota kaczka

16 października 2014, Serock
Polska 
województwo mazowieckie 
powiat legionowski
gmina Serock
Zegrze
Skubianka  

kategoria twórcza B

kategoria wiekowa 15 lat III klasa gimnazjum

Zespół Szkół w Zegrzu 
ul. Oficerska 3, 05-131 Zegrze 

 

 

JADWISIŃSKA ZŁOTA KACZKA

W Zegrzu, niedaleko Warszawy swój warsztat miał znany w tamtej okolicy majster Skąpielec. Pracował u niego Józek. Pracował dużo i ciężko, ale majster był bardzo surowy. Każdy grosz, jaki miał trafić do rąk Józka, był dokładnie oglądany i opłakiwany przez właściciela. Dlatego też Józek chodził często głodny i obdarty. Nie miał dobrych butów i płaszcza. W srogie zimy nocował w warsztacie, w którym było cieplej niż w jego własnym domu nieopodal miejsca pracy. W domu Józka zawsze panował porządek, ale ściany przesiąkły wilgocią i pojawił się na nich grzyb. Mimo tego Józek bardzo lubił to miejsce.

Pewnego dnia, kiedy biedny szewc przybijał obcas do pięknego, damskiego kozaczka, do warsztatu Skąpielca przyszedł generał brygady, którego jednostka wojskowa mieściła się w Zegrzu. Zajęty pracą Józek usłyszał rozmowę pracodawcy z klientem.

- Słyszał pan, co ludzie gadają? Podobno w nocy w lesie, w ruinach Dworku Jerzego Szaniawskiego w Jadwisinie widać jakieś światło.

- A tam, gadanie…- odpowiedział pod nosem majster.

- Ci, co widzieli mówią, że kryją się tam wielkie skarby. Mnóstwo złota i diamentów. Strzeże ich złota kaczka. W kaczkę została zamieniona królewna, była to kara za jej chciwość. Fortunę, której strzeże zaklęta postać, może dostać tylko ten, kto spełni żądania złotej kaczki. Do komnaty trafia się tylko wtedy, kiedy księżyc jest w pełni.- dodał żołnierz.

Józek słuchał uważnie. Kiedy wychodził z warsztatu, zauważył, że zaczyna się ściemniać. Chłopak przypomniał sobie, że kiedy jechał wczoraj autobusem do Warszawy po elementy obuwia do zakładu, na wielkim bilbordzie zobaczył reklamę: „Już jutro ! Jedyna taka noc! Podczas pełni księżyca w kinie, w centrum handlowym przy ulicy Kolorowej odbędzie się nocny maraton filmów z Georgem Clooneyem. Nie przegap! Bilety tylko 125 złotych za sztukę! Lepszej okazji nie znajdziesz!”.

-Przecież to dziś. Choć długa droga, muszę tam iść.- powiedział po cichu Józek.

Ubogi szewc wyruszył w drogę. Księżyc dopiero dochodził swej pełni. Józek szedł wąską, ciemną, ponurą uliczką pomiędzy drzewami. Wszędzie było cicho. Od czasu do czasu pobliską ulicą przejeżdżał jakiś samochód. Józek był bardzo wystraszony. Gdy nagle usłyszał czyjeś kroki, zaczął uciekać w stronę domu. Gdy znalazł się w swoim mieszkaniu, usiadł w kącie i zaczął rozmyślać. Zastanawiał się, czy to prawda, że kaczka pilnuje wielkich skarbów. „Ach… co to byłoby za życie... Gdybym zdobył taką fortunę. Nie musiałbym już tyle pracować… Nigdy nie chodziłbym głodny.”- skrzywił się na myśl o swoim szefie. Nieudana wyprawa do Jadwisina bardzo go zmęczyła, więc postanowił coś zjeść. Poszedł do pomieszczenia, które nazywał kuchnią. Było równie skromne jak reszta domu. Zajrzał do szafki, której drzwiczki ledwo się trzymały. Niestety, znalazł tam tylko kromkę chleba, kawałek parówki, którą otrzymał od majstra i mały kartonik mleka. Po zjedzeniu niewielkiej ilości chleba i wypiciu szklanki mleka, Józek poszedł do pokoju. Położył się na zimnej, betonowej podłodze, przykrył kocem, który zabrał z warsztatu i zasnął.

Kiedy się obudził, poczuł ból w plecach. Znał go doskonale, bo jak tu go nie znać, kiedy śpi się tak codziennie. Józek wiele razy płakał rano z bólu i świadomości, jak biedne i nędzne wiedzie życie, pomimo pracy, jaką wkłada w pomoc w warsztacie. Tym razem jednak Józek szybko się otrząsnął, założył swoje drewniaki i wyszedł z domu. Przed pójściem do pracy postanowił iść nad Zalew Zegrzyński, który mieścił się 600 metrów od jego domu. Kiedy tram dotarł, zdjął ubranie i wskoczył do wody. Po kilku minutach kąpieli w zimnej wodzie, Józek ubrał się i poszedł do warsztatu. Majster był zły, że Józek spóźnił się do pracy.

-Za karę nie dostaniesz dzisiaj wypłaty!- krzyknął ze złością- Mamy dużo pracy! Nie dość, że prawie nic nie robisz, to jeszcze się spóźniasz!

Józek jak zwykle, spuścił głowę i nic nie mówiąc i zabrał się do pracy. Było mu przykro, że pracodawca go nie docenia. Przez cały dzień Józek myślał o tajemnej komnacie i księżniczce przemienionej w kaczkę. „Dzisiaj jest ostatnia szansa, aby tam pójść – pomyślał Józek- nie mogę się poddać.”

Dochodziła siedemnasta, gdy chłopak skończył pracę. Po kilkunastu minutach marszu był w Jadwisinie i błyskawicznie dotarł do drogi prowadzącej prosto do ruin. Było ciemno i ponuro. Słychać było tylko huczenie sów. Józek z lekkim niepokojem szedł dróżką, która zaczynała się zwężać. Po chwili zaczął wchodzić do ruin. Korytarz był bardzo wąski. „Przecież kaczka nie może żyć bez wody. – pomyślał – Gdzieś tutaj musi być jakieś źródełko.” Kiedy chłopak stanął, żeby odpocząć, usłyszał kapanie wody. Zaczął iść w kierunku, z którego dochodziły odgłosy. Nagle jego oczom ukazała się komnata. W środku, w małym jeziorku pływała złota kaczka, która oślepiła Józka swoim blaskiem. Zatrzepotała piórkami, schowała łeb pod powierzchnię wody, by po chwili chłopcu zamienić się w piękną królewnę. Postać ubrana była w piękną, różową sukienkę do kolan. Na ręku miała śliczny, złoty zegarek. Jej długie i jasne włosy spływały na ramiona. Jedynym mankamentem urody królewny był aparat ortodontyczny, który nosiła na zębach.

- Kim jesteś i co tutaj robisz? – zapytała piskliwym głosem

- Ludzie w Zegrzu mówią, że pilnujesz tutaj wielkich skarbów i otrzyma je ten, kto spełni twoje życzenia.

Królewna uśmiechnęła się tajemniczo, wyjęła pękaty portfel i powiedziała do Józka;

- W tym portfelu jest 1000 złotych. Jeśli wydasz je jutro przed zmrokiem, staniesz się bogaty.

Co ja zrobię z taką ilością pieniędzy?! – pomyślał – Czy one na pewno są prawdziwe?”

W tej samej chwili Królewna powiedziała:

- Te pieniądze są prawdziwe. Pamiętaj, z nikim nie możesz się nimi podzielić. Gdy o tym zapomnisz, nici z fortuny.

Józek przepełniony radością wrócił do domu. Następnego dnia udał się do centrum handlowego w Warszawie. Kupił tam sobie elegancki garnitur, kilka koszul i parę dżinsów. Poszedł do łazienki i się przebrał. Następnie pobiegł od ekskluzywnej restauracji na śniadanie. Elegancki młody człowiek zamówił najdroższe danie, jakie znajdowało się w karcie dań. Po posiłku, postanowił iść do kina. Niestety, nie wydał nawet połowy otrzymanej od zaczarowanej królewny kwoty. Przed wejściem do centrum handlowego Józek zobaczył mężczyznę bez jednej nogi i ręki siedzącego na ziemi i trzymającego w ręku kartkę.

- Co się Panu stało?- zapytał Józek

- Jestem bezdomny. Właśnie wróciłem z misji w Afganistanie i nie mam gdzie mieszkać. Komornik zajął moje mieszkanie, rodzina się ode mnie odwróciła i teraz jestem zdany tylko na bezinteresowną pomoc takich ludzi jak ty. Proszę, daj choć kilka groszy na jedzenie. – odpowiedział nieznajomy.

Szewczyk bez namysłu dał portfel mężczyźnie. Wtedy usłyszał głos królewny:

Nie dotrzymałeś obietnicy! Bogactwa nie będzie!”

W tej samej chwili ubranie Józka z pięknego garnituru zmieniło się z powrotem w stare, podarte łachmany.

Po tamtym wydarzeniu życie Józka bardzo się zmieniło. Niedługo później właściciel warsztatu zmarł na zawał serca. Lekarze walczyli o jego życie, jednak nie udało im się go uratować. Józek odziedziczył cały majątek po właścicielu warsztatu. Od tej pory żył w dostatku i niczego mu już nie brakowało.

 

 

 

 

 

Oddaj swój głos:
(2)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...