Kalendarz » Prabuty

    Brak wydarzeń.

970. PL Agnieszka Korol Fragment „Przygód smoka Smakosława w Prabutach”

15 października 2014, Prabuty

Polska

województwo pomorskie

powiat kwidzyński

Prabuty

 

kategoria twórcza B

kategoria wiekowa A

 

 

Fragment „Przygód smoka Smakosława w Prabutach”

 

                                  Jezioro  Liwieniec

 

 - A znacie legendę o jeziorze Liwieniec? – spytał raz Olbrzym Smakosława i dzieci, kiedy leżeli wszyscy na brzegu i wygrzewali się w słońcu. Nie było tylko z nimi duszka Brombelka, gdyż on nie lubi przebywać na słońcu, ponieważ staje się wtedy prawie niewidoczny.

 - Nigdy takiej legendy nie słyszałam – powiedziała Zosia.

 - A ja tak – oświadczył Tomek. – Wszyscy ją znają.

 - To opowiedz – zachęcił go Wielkolud.

 - No dobrze.

            Kiedyś, kiedy jeszcze nie było miasta Prabuty, dookoła jeziora Liwieniec była puszcza. Przedrzeć się tutaj nie było łatwo. Wszędzie rosły gęste drzewa i krzewy. W niektórych miejscach było bagno i łatwo było wpaść  w nie z nagła i niespodzianie. Nikt nie miał odwagi, by tu dotrzeć. Miejsce to oddalone było od wszystkich traktów a nawet ścieżek.

            W jeziorze mieszkał smok wodny, którego nikt nie niepokoił. Mógł on nieustannie pluskać się w wodzie, bulgotać, puszczać bańki, a w wolnych chwilach śpiewał piosenki o syrenkach, rybach i rakach. Na przykład:

 

Ryby, raki podskakują,

Z syrenkami dziś balują.

Z nimi razem tańczy smok,

Wyuczony każdy krok.

Gdyż ukończył smok kurs tańca,

Dla tych, co nie znają walca.

 

Smok wodny był bardzo szczęśliwym smokiem. Jednak dobre czasy minęły. Jezioro zaczęło coraz bardziej zarastać, robiło się coraz płytsze i płytsze. Jednak nie to najbardziej martwiło smoka. Pas ochronny drzew i krzewów zaczął rzednąć. Ludzie zaczęli osiedlać się w pobliżu, zaczęli zakładać gród. Smok Wodolub stwierdził ze smutkiem, że musi opuścić to miejsce i przenieść się do głębszego i mniej obleganego przez ludzi jeziora. Niedaleko takie się znajduje. Jest to jezioro Dzierzgoń. Smok zrobił wielką, mydlaną bańkę, wskoczył do niej i wzbił się w powietrze. W bańce przeleciał kilka kilometrów i miękko wylądował w jeziorze Dzierzgoń. Duża liczba stworzeń wodnych zaprzyjaźnionych z Wodolubem przedostał się tam rzeką Liwą, łączącą te jeziora ze sobą.

 - Dlaczego Wodolub nie popłynął tą rzeką? - spytał Smakosław.

 - Gdyż jest na to trochę za duży.

 - Jak pięknie jest wędrować w bańce mydlanej – westchnął Olbrzym.

 

 

 

                                  Jezioro Dzierzgoń

 

 - Proponuję – rzekł Smakosław – byśmy polecieli nad jezioro Dzierzgoń. Chciałbym je zobaczyć i zaprzyjaźnić się ze smokiem Wodolubem.

 - Ja tego smoka nigdy nie widziałem – rzekł Olbrzym. – Ta historia o Wodolubie to tylko legenda.

 - Sam muszę się o tym przekonać – rzekł smok. – Wsiadajcie na ogon, a ty Wielkoludzie siadaj na mym grzbiecie.

 - Dasz radę?

 - Dam, to niedaleko.

Olbrzym nigdy w swoim długim życiu nie leciał, dlatego bał się trochę, ale wstydził się do tego przyznać.

 - Nie bój się Wielkoludzie – powiedział Zosia. – Jestem mniejsza od ciebie i się nie boję.

Wszyscy razem unieśli się w górę. Z wysoka widać było piękną panoramę miasta

i jeziora okalające Prabuty. Polecieli w kierunku największego z nich. Postanowili osiąść na jednej z wysp.

 - Ile tu mieszka ptaków – zawołał Tomek.

Przycupnęli przy samej wodzie.

 - Ile tu ryb – rzekł Smakosław, który ma bardzo dobry wzrok. Starał się on przeniknąć taflę wody, by dostrzec, co kryje się głębiej. Dwie rybki wesoło pluskały się niedaleko. Smok i Wielkolud wytężyli słuch, by zrozumieć o czym rozmawiają.

 - Widzisz tego potwora po lewej? – rzekła różowa rybka. – bardzo podobny do Wodolubka.

 - Tego z wielką paszczą, wielkimi pazurami i z niebieska łuską? – spytała druga rybka.

 - Właśnie tego.

 - Podobny, tylko nasz jest żółty w zielone kropki i ma zawsze przy sobie aparat do robienia baniek mydlanych.

 - A więc – ucieszył się Smakosław – Wodolub naprawdę istnieje.

 - Nie tylko w legendzie, ale i w naszej bajce – ucieszyła się Zosia.

 - Drogie rybki – rzekł smok – czy mogłybyście powiadomić Wodoluba, że ja, smok podróżny Smakosław i moi przyjaciele, chcielibyśmy go poznać?

 - Zrozumiałeś co mówiłyśmy! – zdziwiły się rybki. – Skoro tak, powiadomimy naszego smoka. On od dawna, czyli odkąd ludzie tu zamieszkali boi się pokazywać, ale dla was może zrobi wyjątek – i rybki pomknęły tylko w sobie znanym kierunku.

            Długo czekali, ale Wodolub nie pokazywał się, również wszystkie rybki gdzieś poznikały. Czwórka przyjaciół zrobiła się bardzo senna i postanowiła się trochę zdrzemnąć. Spali około godziny, gdy nagle obudził ich hałas i woda, która nagle wytrysnęła z jeziora. Wystraszeni porwali się na nogi. Usłyszeli poprzez wodę ryk i ujrzeli wielgachnego, żółtego smoka w zielone kropki, wyłaniającego się na powierzchnię.

 - Witam was, szanowni goście – usłyszeli. – Nazywam się Wodolub. Doniesiono mi, że przybyliście tu, by mnie poznać. Jest mi niezmiernie miło.

Smok wodny ukłonił się, co spowodowało następną falę, która rozbiła się na nosie Smakosława.

 - Ja zaś – rzekł smok podróżny – nazywam się Smakosław i przybyłem tu z Krainy Bajek. Oto moi przyjaciele: Zosia, Tomek i Wielkolud.

 - Zapraszam was do zabawy w bańki mydlane – zawołał Wodolub.

Swoim aparatem, który trzymał w łapach, zaczął robić małe, większe i ogromne bańki. Zosia i Tomek zaczęli wskakiwać do baniek i unosić się w powietrzu. Olbrzym, Smakosław i Wodolub przerzucali nimi jak piłkami. Śmiechu i zabawy nie było końca.

 

 

Oddaj swój głos:
(7)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...