Polska: Szczecin

Gabriela Konarzewska

Salon słowa

      Babcia dwóch wnuczek nastolatek. Chętna do psot i psikusów. Roztrzepaniec, kochający ludzi, zwierzęta i przyrodę. Siebie lubi także.  Natura wiecznej harcerki!

Morze i las to najprzyjaźniejsze ustronia - tam nie liczę godzin, tam się „wyliniam”

     Zawodowe  życie już tylko w ciepłym wspomnieniu. To pasja realizowana dzięki dzieciom oraz nastolatkom, chociaż długo pracowałam także z dorosłymi. To tam wyrobiłam w sobie pokorę, ciekawość człowieka, empatię i potrzebę patrzenia w oczy. W setkach małych i dużych oczu odkrywałam światy pełne marzeń, lęki przegranych, iskierki satysfakcji, łzy szczęścia, czasem bólu...

     Ważne jest dla mnie słowo! Kocham Je miłością nie zawsze odwzajemnioną, choć ze wzmiankowaną pokorą pochylam się też nad idiotyzmami, ale niechętnie nad wulgaryzmami.

Dużo i zachłannie czytam. Pora życia, w której tkwię otwarła przede mną biografie i autobiografie. I gdyby to ode mnie zależało, nakazałabym ustawowo uczenia się na pamięć niektórych!

Od zawsze coś sobie pisałam..., a kiedy oszalałam na punkcie klawiatury komputera, zaczęły się ciągi dalsze starego, albo tworzę zupełnie nowe. O trudzie tej martyrologii nie wspomnę zaś efekty mnie samą, czasem nawet cieszą? Hm!

Nie wydałam dotąd żadnego tomiku, bo nigdy nie był on celem. Piszę dla przyjemności, ze względów okazjonalnych i towarzyskich. Jak najchętniej także prozą.

 I..., co ja robię tu, wśród ludzi ciekawych?