Polska: MAZOWIECKIE

Adam Końca

Salon słowa

Adam Końca

e-mail adam.konca@onet.eu

 

Jestem zbyt daleko

żebyś mogła przyjść do mnie

ptaki krążą bez celu

ginie z oczu świat

nie masz żalu

 do życia

do czasu o czas

jeszcze pełna cienia

w mgłach i snach

 

opadają powieki

najwyraźniej za dużo

z dna odbiło się prawdy

do przybrzeżnych fal

 

noc nad nami przeminie

z tego szczęścia raz jeszcze

w morzu drobnych obłoków

już niezapomniana

złączy nas

 

***

 

urodziłem się 8.03.1964 w Siedlcach, jestem lekarzem chirurgiem, pracuję też jako lekarz rodzinny. Interesuję się filmem, sportem, muzyką. Wydałem dwa tomiki autorskie „ Słowa kamienie Słowa motyle „ oraz  „ Pomiędzy kroplami snu”. Trzeci tom  jest w przygotowaniu. Moje wiersze można znaleźć w kilkunastu antologiach poetyckich. Jestem członkiem warszawskiego klubu literackiego „ Nasza twórczość”. Należę do Stowarzyszenia Autorów Polskich o/Warszawa.

Proponuję poezję nastrojów, krajobrazów wewnętrznych, uczuć miłosnych i patriotycznych, romantycznej wiary, fantastycznych światów wyobraźni. W moich poetyckich obrazach można dostrzec klimaty dnia, nocy, pogody, pór roku, rodzinnych krajobrazów i emocjonujących miejsc.

Moje wiersze drukowane były w prasie lokalnej i ogólnopolskiej.

Zdobywałem laury w konkursach poetyckich.

 

 

"...Finałem spotkania była prezentacja poetycka poety z Siedlec – Adama Końca, który przyjechał do nas ze swoją muzą i deklamował (z pamięci) osiem swoich utworów, wzbudzając powszechny szał uznania. Adam nie dość, że jest dobrym poetą, nie dość, że zna swoje wiersze na pamięć, nie dość, że mówiąc je nie szkodzi im a wręcz dodaje wartości, to w dodatku zawsze występuje ze swoją muzą Agnieszką, która jak na muzę przystało jest piękna, tajemnicza i milcząca. Wobec zaistniałej sytuacji (ten szał uznania) był zmuszony do złożenia obietnicy przyjazdu na inaugurację 5. roku Klubu we wrześniu. Jako zastaw zostawił swój tomik, bo muzy zostawić nie chciał.Muza otrzymała kwiaty od moderatora za tak inspirujący wpływ na poetę..." http://www.zacisze.waw.pl/pl/artykul/871

 

***

Moja kolęda

 

W modlitwie światła różaniec chmur

krzyż niczym łodyga cienia

gorący deszcz rozżarzonych nut

kolęda na wprost nocnego nieba

 

Mój Bóg się rodzi biednymi ustami

nad żłóbkiem śpiewa powietrze

oto jest ogień między zgliszczami

lulajże lulaj...unosi się w przestrzeń

***

 

To nasze przyszłe życie

Obłoki czerwieni i dzikie łąki

Za kamiennym murem

Nieruchome źrenice

W ogniu słońca

Pył snów

Za czarnym sznurem

Dni

 

Miłość jak śmierć zasłania oczy

Nad światem wsiąka w nadmiar

nieba

Smugą szczęścia się staje

Pośród skrzydeł nocy

Drogą w dal głęboką

Bez łez i bez cierpienia...

 

***

 

Spójrz to dla ciebie nieśmiały świt

Dźwiga się w górę po czerwonych schodach

Chłód nocy karmi strumieniem krwi

Żar uczuć wtula w twoje ramiona

 

Niebo rozkwita nad twarzami chmur

Zieleń wypełnia ciemny dach nad głową

Wiatr niesie mgłę z pszenicznych pól

Budzi się miłość i staje przed tobą...

 

 

***

 

Dzikie usta

Otwarte do krtani

Ześlizgują się

Po krawędzi grzechu

W morze ognia

Pulsującej otchłani

Nagie ciało

We wstrzymanym oddechu

 

Przepaść brzegu strąci

Głodne słowa

Resztki iskier

Nadzieja otoczy

Zbudzi siły

Rozpali od nowa

Śpiącym gwiazdom

Otworzy oczy...

 

***

 

Pana Adama można słuchać w Warszawie na spotkaniach z poezją w tle ...

polecam jego poezję ...  jest piękna