Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

BAJKA DLA DOROSŁYCH :)

21 października 2014,

    Szanowni Państwo,

to bajka raczej dla dorosłych ... uznałam za stosowne i zasadne przedstawić ją Państwu ze względu na jej ogromne walory ... poznawcze ...

tak to z językiem bywa, że w każdym inaczej coś się nazywa i oznacza ... poniższy przykład niech uczy ... każdego z nas czego innego

 

bajka powinna być jedną z prac konkursowych, ale może lepiej niech tu  pozostanie ... Autor się nie obrazi :)

 

 

  Dawno, dawno temu, zaraz po wyprawie Cooka, w której uczestniczył także pewien polski profesor wraz z synem, dotarły wiadomości do kraju, że jest taka piękna wyspa na drugim końcu świata, gdzie jest wiele miejsca, mnóstwo dziwnej zwierzyny, dzicy ludzie, a najważniejsze, wyspa jest daleko od Prus, Rosji i Austrii. Zebrało się nieco luda i postanowili tam pojechać by wyspę wziąć w posiadanie.

  Długo podróżowali po nieznanych morzach, niektórzy wpadli w paszcze rekinów, paru zjedzono jak nie było nic do jedzenia. Wreszcie po roku prawie tułaczki reszta dobrnęła do Nowej Zelandii. Już z dala spodobała im się nowa ziemia. Pełno zieleni, ciepło, tylko złapać tuziemców, kazać im ziemię orać i korzystać z dobroci losu.

Wysiedli więc, szybko sklecili parę szałasów i powiedzieli sobie, to teraz musimy zacząć sejmowanie. Zebrali się w przepięknej dolince otoczonej ze wszystkich stron buszem i przy odgłosach śpiewu niezliczonego ptactwa zaczęli sejmować.

  A miejscowi Maorysi, zaciekawieni białym ludem, przycupnęli w okolicznych zaroślach i słuchali. Nic z tego nie rozumieli. Jakiś dziwny ten język przybyszów, pełno w nim sz, ż, ź, ś, szcz, dzwięków nieznanych w pięknym dźwięcznym języku tubylców. Po krótkiej przemowie najstarszego emigranta zaczęły padać coraz gorętsze odzywki a do Maorysów dochodziły urywki zdań i okrzyki: A po ch..ja nam taki marszałek sejmu! A po ch..ja nam taki minister rolnictwa! A na ch...ja nam taki minister bezpieczeństwa! Itd itp.

A Maorysi siedzieli cichutko dookoła w ukryciu i jedno z tego rozumieli, że duże, hałaśliwe zebranie dziwni przybysze nazywają ‘huia’ (ch nie używa się w ich języku).

  Od tego czasu większe zebrania, zgromadzenia a nawet parlament maoryski zaczęto nazywać ‘Huia’ i tak zostało do dziś w maoryskim języku. Do dziś w każdym mieście nowozelandzkim jest Huia Road, Huia Street, bywa też Huia School, itp.

  A co z pierwszymi polskimi parlamentariuszami? A no nic szczególnego. Maorysi ich wyłapali i wszyscy, co do jednego, poszli do garnka, a właściwie do maoryskiego pieca nazywanego hangi, bo nie używano tu naczyń glinianych.

  Wedle tutejszych przepisów mięso, na przykład wieprzka układa się na stosie kamieni rozgrzanych do biała, polewa nieco wodą dla wytworzenia pary, przykrywa wonnymi ziołami i innymi potrwami (dobra jest do tego kumara), to wszystko przykrywa się szczelnie płachtami z lnu maoryskiego, i całość pokrywa warstwą ziemi. Po trzech godzinach wydobywa się mięso z dodatkami i zaczyna się uczta, zwykle z tańcami i śpiewami. Nie ma ochlajstwa, bo Maorysi to chyba jedyny naród, który nie wymyślił napojów alkoholowych. O tego czasu biały człowiek, jako danie hangi nazywa się ‘długa biała świnia’, dla odróżnienia od krótszych świń, często różowawych.

  Tak więc korzyść była obopólna. Maorysi nauczyli się polskiego sejmowania i polskiego języka używanego przez polityków, a Polacy pierwszy raz w historii brali udział w maoryskich obyczajach. W  sposób raczej bierny z natury rzeczy, bo w formie dania, ale to też coś. Było to danie główne, trzeba przyznać.

  W dzisiejszych czasach nazwa ulicy czy szkoły stwarzać może niedogodności przybywającym tu Polakom. No bo jak tu zamieszkać na Huia Road i adres taki podać ziomkom w Polsce? Mogą coś dziwnego pomyśleć o miejscu zamieszkania. A jeszcze gorzej, jak posłać córeczkę do Huia School? Mogliby ziomale pomyśleć, że to zawodówka jakiegoś specjalnego wyuzdanego zawodu. Synka to może by jakoś uszło.

  Proponowaliśmy władzom, żeby Huia Road nazywać inaczej. podsuwaliśmy np ul. Siusiorkową. Wniosek odrzucono ze względu na brak podstaw merytorycznych. A ja, kochane dzieci, mieszkam bardzo blisko Huia Road, ale moja dzielnica ma dźwięczną nazwę Tititirangi. Jakby słychać w niej było odgłosy ptactwa.

Dla jasności dodać muszę, że Maorysi nazywają huia także pięknego ptaszka ( Heteralocha acutirostris), niestety wybitego już ponad sto lat temu choć był to ptak tabu dla Maorysów  (http://www.nzbirds.com/birds/huia.html). Pióra jego były tak cenne, że przechowywano je w specjalnych, pięknie rzeźbionych futeralikach, a stroić się nimi mogli tylko wodzowie i sfery wyższe. Śliczne pióra huia znamy obecnie tylko z muzealnych okazów maoryskich ubiorów. Być może niektóre nazwy huia w tym kraju kojarzą się z tym ptaszkiem.
 
antora

 

Oddaj swój głos:
(17)
(>0)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...